Adam Wójcik obchodziłby 50. urodziny

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Andrzej Romański / PZKosz

Był bez cienia wątpliwości jednym z najlepszych polskich koszykarzy w historii. Swoją nienaganną postawą, wielką motywacją i talentem budował sylwetkę sportowca, który stał się dla wielu wzorem do naśladowania. 


Dzisiaj Adam Wójcik obchodziłby 50. urodziny. Niestety nie ma go już wśród nas. Zmarł 26 sierpnia 2017 we Wrocławiu na białaczkę. Od lat walczył z chorobą, lecz nie mówił o tym publicznie. Jego śmierć poruszyła całe sportowe środowisko w Polsce. Odszedł zbyt szybko, po cichu. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta Andrzeja Dudę. 2 września 2017 został pochowany na cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu.

Czytaj także: Wasza wielka kolekcja pamiątek NBA


To postać niemalże legendarna, idol wrocławskich kibiców, który w swojej karierze wielokrotnie wspinał się na sam szczyt. Ośmiokrotny mistrz Polski, czternastokrotny medalista mistrzostw Polski, mistrz Belgii i dwukrotny medalista mistrzostw Belgii. Ponadto 3-krotnie wybierany MVP sezonu zasadniczego PLK (1998, 2001, 2005). Do tego 2-krotny zwycięzca konkursu wsadów zorganizowanego przy okazji meczu gwiazd PLK (1994, 1995). W lutym 2009 roku został najlepszym strzelcem polskiej ekstraklasy, gdy przebił osiągnięcie swojego trenera - Eugeniusza Kijewskiego. 


- To niesamowite, że zawodnik i trener z jednego zespołu są najwyżej w klasyfikacji strzelców. Myślę, że taka sytuacja ma rzadko miejsce – tłumaczył Wójcik po meczu z AZS Koszalin, który PBG Basket wygrał 104:85, a on sam zdobył 28 punktów. - Jestem bardzo szczęśliwy, że Adam pobił mój rekord. Nie mam do niego żalu - mówił z uśmiechem Eugeniusz Kijewski, trener poznańskiej ekipy, a kiedyś superstrzelec Lecha Poznań.


Stał się ikoną polskiego basketu, ale nadal pozostawał bardzo skromny i gotowy dla wszelkich poświęceń, zwłaszcza dla swojej rodziny. Gdy zaczęły się jego problemy ze zdrowiem, wszystko zostawił dla siebie, nie szukał wsparcia i nie opowiadał o tym publicznie. Prowadził nierówną walkę, którą niestety przegrał. Zostawił jednak sporo wspomnieć, które opowiadają historię wspaniałego koszykarza. Wielu jest zdania, że gdyby urodził się kilkanaście lat później, drzwi do NBA były dla niego szeroko otwarte. Tak się niestety nie stało. Jednak w naszych wspomnieniach żył będzie zawsze. 


Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3