Byk z krwi i kości. Joakim Noah przechodzi na emeryturę

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
AP Photo

Joakim Noah po niepowodzeniach w ostatnich latach zdecydował się przejść na sportową emeryturę. Najlepszy obrońca z 2014 roku ma to zrobić oficjalnie jako członek zespołu chicagowskich byków.

Syn jednego z lepszych tenisistów w historii, Yannicka Noaha zanim trafił do NBA, spędził trzy lata na uniwersytecie na Florydzie. W latach 2004-2007 dwukrotnie sięgał po mistrzostwo NCAA, a w 2006 roku został nawet wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju finałowego. Do NBA trafił w drafcie 2007, kiedy to z 9. numerem wybrali go Chicago Bulls. 


Joakim potrzebował dwóch sezonów, aby wywalczyć sobie miejsce w pierwszej piątce zespołu z „Wietrznego Miasta”. W swoim trzecim roku po raz pierwszy zapisywał na swoim koncie średnio double-double. Kibicom Bulls imponował przede wszystkim wielkim zaangażowaniem i wypowiedziami, które zdecydowanie mobilizowały wszystkich przed starciami ze świeżo powstałym BIG3 w Miami. 


Francuz najlepsze zawody rozgrywał w sezonie 2013/14, kiedy to na swoim koncie zapisywał średnio 12,6 punktu, 11,3 zbiórki oraz 4,7 asysty. I właśnie ta ostatnia statystyka jest chyba najistotniejsza. Joakim był bowiem pierwszym centrem, którego zaczęto wykorzystywać w aż takim stopniu do rozgrywania akcji. Zasłona, otrzymanie piłki i podanie po koźle, które otwierało obwodowemu drogę pod kosz - właśnie z tego słynął Noah. Jak podaje The Athletic, tylko Nikola Jokic miał większy wpływ na grę ofensywną swojego zespołu jako wysoki rozgrywający.


Właśnie po sezonie 2013/14 Joakim był czwartym zawodnikiem w wyścigu po statuetkę MVP oraz został wybrany najlepszym defensorem w całej lidze. Dzięki swojej dobrej grze dwukrotnie był wybierany do Meczu Gwiazd, znalazł się w najlepszej piątce sezonu oraz dwukrotnie był wybierany do najlepszego składu obrońców.


Niestety kolejne lata dla Noaha nie były już tak udane. Podkoszowego zaczęły prześladować kontuzje, a jego braki w grze ofensywnej były sprytnie wykorzystywane przez rywali, którzy nie kryli go na obwodzie, jak i półdystansie. Wiedzieli, że jego rzut z tej odległości pozostawia wiele do życzenia. W swoim ostatnich sezonie w Chicago stracił miejsce w pierwszej piątce, a następnie trafił do New York Knicks. Tam jednak nie rozwinął skrzydeł, podobnie z resztą jak w Memphis Grizzlies czy Los Angeles Clippers.

Jak informuje Shams Charania, bardzo możliwe, że Noah zwiąże się jeszcze kontraktem ze swoim dawnym zespołem - Chicago Bulls. Ma to zrobić po to, aby odwiesić buty na kołku jako koszykarz drużyny, której stał się swego rodzaju legendą.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3