To powody, przez które ten sezon będzie dziwny

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Getty Images

Pierwszy tydzień zmagań na parkietach NBA za nami i już można śmiało powiedzieć, że będzie to nietypowy sezon, obfitujący w dziwaczne wyniki oraz niesamowite rekordy punktowe. Musimy się przygotować, że możemy być świadkami wielu niespotykanych dotąd wydarzeń.

Sezon rozpoczął się po rekordowo krótkiej przerwie między finałem NBA, a pierwszym spotkaniem nowego sezonu. Jak wszyscy wiemy, niektóre drużyny, które nie grały w Orlando, miały bardzo długą przerwę od gry, natomiast pozostałe ekipy miały sytuację odwrotną i ich przerwa była najkrótsza w historii. Ta sytuacja spowodowała, że liga musiała zdecydować, kiedy i w jakiej formie rozpocząć nowe rozgrywki. Ostatecznie padło na, moim zdaniem najrozsądniejsze rozwiązanie w zaistniałej sytuacji, 72 mecze sezonu regularnego oraz rozstrzygnięcie finału NBA tuż przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich w Tokio.


Takie decyzje spowodowały, że ten sezon będzie niezwykle nieprzewidywalny, a wyniki niektórych spotkań mogą być wręcz szokujące.


Za krótki preseason


Pierwszym bardzo istotnym czynnikiem, który może mieć długofalowy wpływ na rozstrzygnięcia wielu spotkań oraz być może nawet przesądzić o awansie do playoffs jest na pewno brak odpowiednich obozów przygotowawczych. Jest to niezwykle istotna część roku dla każdej drużyny. Nie dość, że szlifuje się tam formę fizyczną, która ma przygotować zawodników na trudy sezonu ligowego (oczywiście nie jest tak, że zawodnicy przyjeżdżają na takie obozy prosto z wakacji), to przede wszystkim pracuje się nad zgraniem zespołowym.


Jest to o tyle istotne, że ekipy, które są nowe i ich trzon nie grał ze sobą w poprzednich sezonach, muszą nauczyć się współpracować ze sobą. Zawodnicy poznają nowe zagrywki, niuanse taktyczne czy też zachowania boiskowe swoich kolegów. W tym roku każda ekipa miała na to zaledwie kilka dni, co już powoduje olbrzymie wahania formy poszczególnych zespołów.


Moim zdaniem ekipy, które zachowały swój trzon lub dokonały kosmetycznych zmian, będą na pewno lepiej funkcjonować na początku rozgrywek. Heat, Celtics czy np. Magic powinny łatwiej wejść w sezon i szybciej poukładać sobie grę, ponieważ grają w takich samych lub zbliżonych składach, co w poprzednim roku i nie potrzebują tyle czasu na zgranie się.


Co innego możemy zaobserwować np. u Blazers, Rockets czy Warriors, którzy dokonali wielu zmian w składach lub w sztabie trenerskim. Przy tak intensywnym sezonie wszystkie drużyny nie będą mieć wystarczającej ilości czasu na treningi. Zgranie oraz ustalanie nowej hierarchii będzie musiało rodzić się w bólach podczas meczów, dlatego zwłaszcza na początku rozgrywek możemy być świadkami bardzo nietypowych wyników.


Gdzie jest obrona!?


Ostatnie niezwykłe rekordy punktowe oraz przekraczanie bariery 130 czy 140 punktów w meczach są również spowodowane brakiem odpowiedniego przygotowania zespołów. Nauczenie się niuansów obronnych oraz zgranie się po tej części parkietu jest czasochłonne. Dlatego wysokie wyniki czy jednostronne spotkania nie mogą nas dziwić, ponieważ ten element zajmie najwięcej czasu na dopracowanie.

Zwłaszcza te teoretycznie lepsze drużyny za kilka tygodni powinny zacząć wskakiwać na wyższy poziom i z biegiem czasu ich współpraca w obronie prawdopodobnie ulegnie poprawie. Wtedy nawet grając słabiej w ataku w danym spotkaniu, mogą wygrywać mecze, które aktualnie przegrywają (chociażby Bucks nie powinni za kilka tygodni przegrać z Knicks, jak to miało miejsce przed kilkoma dniami). Dlatego musimy nastawić się na cierpliwość i dać czas drużynom na dotarcie się. Na pewno za kilka tygodni większość ekip będzie grać na zupełnie innym poziomie.

Zdrowie kluczem do sukcesów


Kolejnym czynnikiem, o którym chciałbym wspomnieć, są niestety kontuzje. Boję się, że krótki odpoczynek oraz bardzo napięty kalendarz gier może spowodować wysyp urazów u najbardziej eksploatowanych graczy. Szczególnie narażeni są zwłaszcza ci, którzy grali długo w bańce.


Zapewne będziemy świadkami znienawidzonego przez kibiców „load management”, czyli odpoczynku kluczowych graczy w niektórych spotkaniach. Chociażby Lakers będą chcieli oszczędzać Jamesa i Davis podczas sezonu regularnego i awansować do playoffs jak najmniejszym nakładem sił.


Takich manewrów ze strony sztabów szkoleniowych może być więcej niż dotychczas, właśnie ze względu na niedostateczną regenerację organizmu po poprzednim sezonie. Dodatkowo musimy pamiętać, że niektóre gwiazdy jak np. Durant czy Irving wracają po ciężkich urazach i w ich przypadku również spodziewam się wymuszonych przerw w grze, zwłaszcza na początku sezonu, aby organizm znów mógł wejść w rytm meczowy. Możemy mieć tylko nadzieję, że tych urazów nie będzie wcale, lub będzie ich bardzo niewiele.


Brak kibiców


Ostatnim elementem, który wg mnie może mieć spore znaczenie w tym zawirowanym sezonie, są puste trybuny. Mimo że kibice NBA nie są tak fanatyczni, jak chociażby fani drużyn akademickich czy też kibice piłkarscy w Europie, to jednak niektóre drużyny straciły swój spory atut.


Uważam, że mecze w Denver czy w Salt Lake City nie są już aż tak wymagające, jak w przypadku grania w tych halach przy pełnych trybunach. Aktualna sytuacja dla niektórych zawodników jest czasem bardziej komfortowa. Jest spora różnica między graniem przed 20 tysiącami fanów, a meczem w atmosferze treningowej. Niektórzy gracze mają teraz mniej bodźców zewnętrznych i potrafią grać lepiej, niż miałoby to miejsce z kibicami. Dotyczy to tych słabszych mentalnie zawodników, którzy teraz mogą mieć lepszą skuteczność, ponieważ nikt im nie przeszkadza.


Jeśli w pewnym momencie sezonu kibice znów wrócą na trybuny, to jestem przekonany, że poziom gry oraz skuteczność niektórych graczy znacznie spadnie. Oczywiście jest wielu zawodników, którzy zachowają się zupełnie odwrotnie i w przypadku powrotu fanów do hal ich poziom motywacji oraz koncentracji wzrośnie jeszcze bardziej, bo są stworzeni do dawania show i czerpią z tego energii. Jednak wydaje mi się, że aktualnie zwłaszcza graczom rezerwowym, którzy grają nieregularne minuty, gra się łatwiej.


Dajmy im czas


Podsumowując, uważam, że ten sezon będzie bardzo nieprzewidywalny i zespoły, które jako pierwsze poukładają sobie grę, będą odnosić sukcesy. Na pewno będziemy przez jakiś czas świadkami wysokich wyników oraz licznych pogromów, przez czynniki wypisane przeze mnie powyżej. Mam nadzieję, że powrót do optymalnej formy zajmie drużynom jak najmniej czasu i poziom rozgrywek będzie wzrastać z tygodnia na tydzień.


Nie oszukujmy się na razie widać, że jest mnóstwo chaosu w poczynaniach wielu ekip i dopóki zawodnicy się ze sobą odpowiednio nie zgrają, będziemy świadkami zaskakujących rozstrzygnięć i wielu popisów po atakowanej stronie boiska. Trzymajmy kciuki za zdrowie wszystkich graczy, a wtedy za jakiś czas na pewno dostaniemy produkt najwyższej, jakości, jak to ma zwykle miejsce w przypadku NBA!

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3