Cztery lata od śmierci Adama Wójcika

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
mat. prasowe energa.pl

Szybko ten czas leci. Dokładnie cztery lata temu jak grom z jasnego nieba spadła na nas informacja o śmierci jednego z najlepszych polskich koszykarzy w historii. 


Swoją nienaganną postawą, wielką motywacją i talentem budował sylwetkę sportowca, który stał się dla wielu wzorem do naśladowania. Zmarł 26 sierpnia 2017 we Wrocławiu na białaczkę. Od lat walczył z chorobą, lecz nie mówił o tym publicznie. Jego śmierć poruszyła całe sportowe środowisko w Polsce. Odszedł zbyt szybko, po cichu. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta Andrzeja Dudę. 2 września 2017 został pochowany na cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu.


Zobacz także: Niezwykły gest Lakers


Próbował swoich sił za granicą i miał kontakt z NBA, lecz powtarzano, że dla najlepszej ligi świata urodził się za wcześnie. Mimo to nie mamy cienia wątpliwości, że był równie utalentowany, co wszyscy koszykarze z kraju nad Wisłą, którzy w Stanach dostali swoją szansę. Zostawił za sobą kawał historii, do której bardzo chętnie wracamy, bo stanowi dobrą stronę polskiego basketu. Pamięć o Adamie Wójciku trzeba skrupulatnie pielęgnować, dlatego dzisiaj znów go wspominamy. 


Musimy podkreślić, że choć był znakomitym koszykarzem, to był jeszcze lepszym człowiekiem. Dbał o swoją rodzinę i z dużym poświęceniem wychowywał synów zarówno na dobrych ludzi, jak i na dobrych sportowców. Wiedział, jak znaleźć w życiu odpowiednie proporcje. Swoją karierę zakończył będąc ośmiokrotnym mistrzem Polski, czternastokrotnym medalistą mistrzostw Polski, mistrzem Belgii i dwukrotnym medalistą mistrzostw Belgii. Ponadto 3-krotnie wybierany był MVP sezonu zasadniczego PLK (1998, 2001, 2005).



Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
pewniaczki