Embiid prowadzi w wyścigu po MVP? Gra jak z nut!

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Getty Images

Philadelphia 76ers oraz Miami Heat zagrali wczoraj ośmiu na ośmiu. Obie drużyny mają bowiem spore problemy natury epidemiologicznej, ale NBA ostatecznie dała im zielone światło do gry.


W efekcie oglądaliśmy koncert Joela Embiida, który swoją grą w sezonie 2020/21 podkreśla, że jeśli tylko jest zdrowy i czuje się komfortowo w systemie zaimplementowanym przez trenera, to jest w stanie walczyć o nagrodę MVP. W 39 minut przeciwko Miami Heat jeden z liderów Philadelphii 76ers zanotował na swoje konto 45 punktów (16/23 FG, 13/13 FT), 16 zbiórek, 4 asysty oraz 5 przechwytów. Środkowy jest obecnie w życiowej formie. 


Sam mecz miał bardzo interesujący przebieg. Drużyny potrzebowały dogrywki, by go rozstrzygnąć. W ekipie z Miami zabrakło Jimmy’ego Butlera, Bama Adebayo oraz Gorana Dragicia, zatem Heat mieli wyjątkowo trudne zadanie. Mimo to podopieczni Erika Spoelstry zasługują na uznanie, bowiem byli w stanie odpowiedzieć na dominację Embiida, gdy w końcówce czwartej kwarty trójka Tylera Herro dała im remis 115:115. Byli nawet bardzo bliscy zwycięstwa, ale Embiid na 3,3 sekundy przed końcem ostatnich 12 minut trafił z półdystansu przedłużając mecz o dodatkowe pięć minut. 


Tam z kolei wyłonił się nieoczekiwany bohater. Na 26 sekund przed końcem Dakota Mathias otrzymał podanie od Danny’ego Greena i trafił trójkę, która dała Philly 2-punktowe prowadzenie. Tego podopieczni Doca Riversa już nie wypuścili. Dzieła na 9 sekund przed końcem dopełnił Embiid trafiając dwa rzuty z linii wolnych. Pochodzący z Kamerunu koszykarz znalazł się w grupie najpoważniejszych kandydatów do nagrody MVP. Czy uda mu się tam pozostać? 


76ers - Heat 137:134



Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3