Falstart! Francuzi pokonują Amerykanów na Igrzyskach

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
FIBA

Falstart reprezentacji USA na Igrzyskach Olimpijskich! Amerykanie w swoim pierwszym meczu w Tokio ulegli Francuzom 76:83. Podopieczni Gregga Popovicha zagrali bardzo słabą drugą połowę i pozwolili trójkolorowym na zanotowanie zrywu 14-0, który ostatecznie poprowadził ich do zwycięstwa.

Zarówno jedni, jak i drudzy od początku meczu starali się dużo rzucać z obwodu, choć skuteczność zdecydowanie zawodziła. Francuzi po 20 minutach gry na dziewięć rzutów za trzy trafili zaledwie jeden. Amerykanie rzucali więcej, trafiając 6 z 16 swoich prób. Także dzięki temu zespół Gregga Popovicha cały czas utrzymywał się na prowadzeniu, spokojnie kontrolując wynik.


Bardzo ważną postacią był Bam Adebayo, któremu przyszło się przepychać pod koszem z najlepszym defensorem poprzedniego sezonu NBA - Rudym Gobertem. Po stronie Francuzów zdecydowanym liderem w pierwszej połowie był z kolei Evan Fournier, który całym spotkaniu zdobył 28 punktów. Francuzi w pierwszej połowie skutecznie wyłączyli z gry Kevina Duranta. Skrzydłowy Brooklyn Nets po pierwszej połowie miał na swoim koncie trzy przewinienia, a rozpoczynając drugą połowę faulował po raz czwarty.

Po nieco ponad sześciu minutach gry w trzeciej kwarcie, Francuzi doprowadzili już do remisu 52:52. W tym czasie zespół Gregga Popovicha zdobył zaledwie siedem „oczek” i zdecydowanie zawiódł w tej części meczu. Francuzi wypychali zawodników ze Stanów Zjednoczonych na obwód, gdzie ich skuteczność w trzeciej ćwiartce pozostawiała wiele do życzenia. Dobra obrona napędzała też ataki. Ważne punkty zdobywali Nando De Colo i Evan Fournier. Tę część meczu trójkolorowi wygrali 25:11, wychodząc w całym meczu na prowadzenie 62:56. 


W ostatnią część meczu obydwie ekipy weszły słabo. Niemal dwóch minut potrzebowali Amerykanie, by zdobyć pierwsze punkty w czwartej kwarcie. Na szczęście dla USA, Jrue Holiday podtrzymał dobrą formę z tegorocznych finałów i trafił z obwodu. Reprezentacja USA stosując większą presję w ataku w trzy minuty wymusiła pięć fauli Francuzów, co znacznie utrudniło im grę w obronie. Gdy wydawało się, że do końca spotkania nic się już nie zmieni - trójkolorowi wrócili do gry. Na 60 sekund przed końcem Evan Fournier po sporym zamieszaniu trafił z obwodu, czym wyprowadził Francuzów na prowadzenie 76:74.

Wówczas Amerykanie nie trafili w jednej akcji pięciu kolejnych rzutów, z czego trzy "pudła" były autorstwa Kevina Duranta. Do końca gry zostały wówczas 23 sekundy, a podopieczni Gregga Popovicha nie mieli innego wyjścia - musieli faulować. Na nic się to jednak zdało, bowiem trójkolorowi wykorzystali rzuty wolne. Amerykanie nie utrzymali się też za długo przy piłce. Po poślizgnięciu się przez Lillarda, sędziowie odgwizdali jego niesportowy faul (rozgrywający Blazers zahaczył nogą o Evana Fourniera, który wykorzystał jeden rzut wolny). Amerykanie nie byli już w stanie wrócić do meczu i ulegli na otwarcie 76:83

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
pewniaczki