Historia warta kilku słów więcej

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Syracuse Post-Standard

Zacząłem pisać na temat Jima Tuckera, który zmarł 14 maja 2020 roku, krótką wzmiankę na fanpage MVP. Niewiele wiedząc o gościu, który przez 60 lat był autorem najszybszego triple-double w historii, zacząłem nieco zagłębiać się w jego historię.

Nie miał to być absolutnie żaden życiorys, bowiem ujęcie życiorysu kogokolwiek w krótkiej notce byłoby raczej zniewagą niż upamiętnieniem życia. Ot wzmianka o tym, że Tucker, razem z bardziej popularnym Earlem Lloydem, byli pierwszymi czarnoskórymi mistrzami NBA.

W lidze zdominowanej przez białych, w 1955 roku Syracuse Nationals z Tuckerem i Lloydem w składzie, pokonali w Finałach Fort Wayne Pistons 4:3. Mecz numer 7 wygrali jednym punktem, w ostatniej akcji notując przechwyt. Jak sami widzicie - coś tam się działo w tym NBA. Okazało się, że życie Jima Tuckera było równie ciekawe.

Ameryka miała wkrótce stać się rajem dla reszty świata, jednak tak naprawdę, podobnie jak dziś, od środka prześladowały ją własne demony. 10 lat po zakończeniu II Wojny Światowej, rasizm miał się w Stanach świetnie, a miejscem, w którym mieliśmy to wyłożone jak na tacy były właśnie areny sportowe. 8 lat wcześniej do ligi MLB, jako pierwszy Afroamerykanin, dołączył Jackie Robinson, który w następnych latach padał ofiarą rasistowskich wyzwisk nawet ze strony kolegów z zespołu. W NBA, w której pierwszym czarnoskórym zawodnikiem był właśnie kumpel Tuckera z drużyny, Earl Lloyd, wcale nie było lepiej.

ŚP. Jim tak wspominał swój początek kariery:

,,W moich czasach profesjonalna koszykówka dopiero się rodziła, widziałeś wielu białych kolesi i zaledwie kilku czarnych. Podczas meczu przeciwnik otwarcie dzielił się z tobą uwagami na temat twojej rasy. Mogłeś zostać uderzony. Spojrzałeś na sędziego, a on tylko krzyknął do ciebie: Graj dalej! Mówię - stary, ten człowiek prawie złamał mi szczękę! - czułem się zobowiązany żeby się im przeciwstawić. A Earl mówił - Pamiętaj, nas jest tylko dwóch, a oni mają nadzieję, że oboje poniesiemy porażkę. A ja nie pozwolę ci ponieść porażki. Twój czas jeszcze nadejdzie."

Tym czasem można nazwać dzień, w którym Syracuse Nationals odbierali puchar za zdobycie mistrzostwa NBA. Na okładce czasopisma Syracuse Post-Standard nie znalazła się jednak cała drużyna, a jedynie Tucker i to w zupełnie nie-koszykarskich okolicznościach.

Kiedy apartamentowiec, w którym mieszkał, stanął w ogniu, Jim pospieszył do środka, by uratować...5000 dolarów w gotówce - jego wypłatę za debiutancki sezon. Kiedy wracał, pośród dymu zobaczył 22-miesięczną dziewczynkę, czołgającą się po podłodze. Wybiegł z nią z budynku i momentalnie został bohaterem. 60 lat później przyznał, że nie pamięta niczego z ceremonii wręczenia pucharu. Za to kiedy zamknie oczy, widzi twarz tamtej dziewczynki, która, już jako dorosła kobieta, wygrała także walkę z rakiem.

Czytaj także: Tych dwóch zawodników odmówiło udziału w ,,The Last Dance"!

Triple-double

Być może nazwisko Jima Tuckera mignęło wam przed oczami 2 lata temu, kiedy dzień po walentynkach 2018, Nikola Jokic stał się autorem najszybszego triple-double w historii. 12 punktów, 12 asyst i 10 zbiórek, Serb zaliczył w ciągu 14 minut i 33 sekund. Poprzedni rekord przetrwał aż 63 lata. Tucker, który nie był wybitnym zawodnikiem i notował zaledwie 4 punkty na mecz w swojej krótkiej, 3-letniej karierze, w 1955 roku zaliczył triple-double w 17 minut, w derbach Nowego Jorku przeciwko Knicks.

Dokument

Filmy dokumentalne to ostatnio najpopularniejszy temat w koszykówce. Być może zdziwi Was fakt, że i Jim doczekał się krótkiego dokumentu poświęconego swojej osobie. Być może jeszcze bardziej zdziwi Was to, że autorzy filmu doczekali się nagrody Emmy. Jeśli ktoś ma ochotę - śmiało:

Po zakończeniu kariery w NBA, Tucker uczęszczał do Harvard Business School i został dyrektorem Pillsbury Company - jednego z największych koncernów spożywczych.

I tak, zamiast krótkiej notki, która miała zająć mniej więcej 3 minuty, zacząłem, historia po historii, zgłębiać wiedzę na temat Jima Tuckera, który zmarł w wieku 87 lat, po długiej walce z chorobą Alzheimera. I jak zwykle w takich przypadkach, okazało się, że było warto.

Na dniach planuję przybliżyć Wam biografię innego zawodnika z tamtych czasów, który do ligi dołączył kilka lat po przejściu Tuckera na emeryturę i szybko stał się gwiazdą, jakiej NBA jeszcze nie widziała.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3