Kings zwalniają komentatora za tweet na temat BLM

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Rocky Widner/NBAE via Getty Images

,,If you don't like that, you don't like NBA basketball!". Jedno z najsłynniejszych powiedzeń wśród komentatorów właśnie przeszło do historii. Sacramento Kings zwolnili jego autora, Granta Napeara, po wpisie na Twitterze.

Temat protestów w USA nie schodzi z nagłówków.

Dziękuję każdemu, kto wypowiedział się pod wczorajszym tekstem i przedstawił swoją opinię. Warto spojrzeć na wszystko z dwóch stron i przyjrzeć się genezie problemu. Ten, niestety, schodzi na drugi plan, kiedy w grę wchodzi skrajna poprawność polityczna.

Sacramento Kings zwolnili właśnie Granta Napeara, legendarnego komentatora, który komentował mecze Kings od 32 (!) lat. Jeśli nie kojarzycie z nazwiska, skojarzycie po głosie.

O co poszło? Napear został wezwany niejako do ,,odpowiedzi" przez DeMarcusa Cousinsa na Twitterze. Były center Sacramento, zapytał go o zdanie na temat ruchu Black Lives Matter. Pogodny komentator odpowiedział w najbardziej dyplomatyczny sposób, jaki możemy sobie wyobrazić. Że każde życie się liczy.

Niestety, zostało to przyjęte fatalnie. Napear szybko został skrytykowany przez rzeszę internautów, że w tak krytycznym dla Afroamerykanów momencie, umniejsza ruchowi BLM. 60-latek bronił się w kolejnych tweetach, a nawet przyznał, że większość jego przyjaciół jest czarnoskóra. Nie podziałało. Kings podjęli decyzję o zwolnieniu swojego długoletniego pracownika.

Napear stracił także swoje show w radiu, jedno z najpopularniejszych w regionie. Prowadził je od 26 lat.

Smuci fakt, że ani klub, ani stacja radiowa, nie pozwoliły mu wytłumaczyć się na antenie. Co gorsza, w oficjalnych oświadczeniach obu stron, mówi się o,,rezygnacji" lub ,,rozstaniu" a nie zwolnieniu. Inna sprawa, że raczej nie ma się z czego tłumaczyć - w końcu zwolniony komentator nawoływał do miłości dla wszystkich ludzi. W bardzo podzielonej dziś Ameryce, takie słowa oznaczają brak poparcia dla ruchu BLM. I fatalny PR dla klubu, który w owym ruchu bardzo aktywnie się udziela.

I tak 32 lata pracy zostały przekreślone przez jednego tweeta. Nie dziwi nas to jednak po tym, jak pod koniec 2019 roku także jeden tweet wywołał wojnę na linii NBA-Chiny i straty ligi rzędu kilkuset milionów dolarów. Niestety i w tym przypadku, istota problemu przyćmiona została przez skrajne reakcje. A te, jak wiemy, nigdy nie są dobrym rozwiązaniem.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3