New York Knicks wciąż nie podjęli decyzji w sprawie tradycyjnej wizyty mistrzów NBA w Białym Domu. Gdyby ostatecznie zdecydowali się na spotkanie z prezydentem Donaldem Trumpem, zostaliby pierwszym mistrzem ligi, który odwiedził Biały Dom podczas jego prezydentury.
- To nadal coś, o czym nasi zawodnicy i organizacja rozmawiają we własnym gronie. Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiemy, zrobimy to wspólnie - powiedział Brown po pierwszym treningu Knicks przed rozpoczęciem nowego sezonu.
Na ten moment klub nie zadeklarował więc ani chęci przyjęcia zaproszenia, ani rezygnacji z wizyty. Sytuacja jest naprawdę interesująca, bowiem właściciel Knicks James Dolan pozostaje w bardzo dobrych relacjach z Trumpem. Obaj siedzieli obok siebie podczas trzeciego meczu tegorocznych finałów w Madison Square Garden. Po zdobyciu przez Knicks mistrzostwa Dolan sugerował również, że klub byłby gotowy przyjąć ewentualne zaproszenie do Białego Domu.
Wizyty mistrzów NBA u urzędującego prezydenta przez lata były ligową tradycją, której początki sięgają Boston Celtics z 1963 roku. W ostatnich latach nie zawsze jednak dochodziło do takich spotkań. Podczas pierwszej kadencji Trumpa żaden mistrz NBA nie pojawił się w Białym Domu, a napięte relacje prezydenta z częścią gwiazd ligi dodatkowo komplikowały sprawę.
W 2018 roku Trump zapowiedział nawet, że nie zaprosi zwycięzcy Finałów po tym, jak Stephen Curry i LeBron James publicznie deklarowali brak zainteresowania wizytą. Białego Domu nie odwiedzili również mistrzowie NBA z 2025 roku, Oklahoma City Thunder. Klub tłumaczył wówczas, że nie udało się znaleźć odpowiedniego terminu.
Knicks mogą mieć dwie okazje do zorganizowania spotkania w Waszyngtonie, ponieważ w sezonie zasadniczym zagrają na wyjeździe z Washington Wizards 18 grudnia oraz 16 marca.