Kobe Bryant odszedł. Minął rok.

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Getty Images

To rodzaj informacji, która sprawia, że dokładnie wiesz, gdzie byłeś i co robiłeś, gdy ją usłyszałeś bądź przeczytałeś. Każdy z nas myślał, że to nieśmieszny żart, a zaraz sam Kobe napisze na twitterze, że przecież “Mamba ma się dobrze”...


Takiej informacji się niestety nie doczekaliśmy. 26 stycznia 2020 roku, w okolicach godziny 10:00, helikopter z 41-letnim Kobe Bryantem, 13-letnią Gianną Bryant oraz sześcioma innymi pasażerami - rozbił się na wzniesieniu Calabasas w Kalifornii. Uderzenie było potężne, nikt nie przeżył. Około godziny po wypadku, TMZ jako pierwsze poinformowało, że na liście pasażerów była legenda Los Angeles Lakers. Świat nie potrafił w te informacje uwierzyć. 


W Polsce był już późny wieczór, ale gorączkowo przeszukiwaliśmy kolejne kanały informacji, by jak najwięcej się o tym zdarzeniu dowiedzieć, aby samemu się przekonać, że to #FakeNews. Pojawiały się przerażające doniesienia o tym, że na pokładzie helikoptera mogła być cała rodzina Kobego. Ostatecznie potwierdzono, że śmierć poniósł Kobe, jego 13-letnia córka, pozostali pasażerowie oraz pilot, którego miała zaskoczyć mgła roztaczająca się nad Calabasas. Wszyscy lecieli na turniej koszykówki do akademii Mamby.


Odbył się skromny prywatny pogrzeb, wielkie pożegnanie nastąpiło 24 lutego w Staples Center, gdy przejmującymi opowieściami dzielili się m.in. Shaquille O’Neal, Michael Jordan czy Magic Johnson - postacie, które przez całą karierę były bardzo blisko Kobego i które pomagały mu pisać wielkie historie - niektóre będące przykładem, a niektóre będące przestrogą. Był to jednak wspaniały hołd oddany jednemu z najlepszych sportowców XXI wieku. 


Kobe po zakończeniu gry wycofał się na jakiś czas z koszykówki, ale prowadził drużynę swojej córki, która marzyła o karierze w WNBA. Jeszcze w grudniu 2019 roku Kobe i Gianna siedzieli w pierwszym rzędzie Staples Center oglądając mecz Los Angeles Lakers z Dallas Mavericks. Giannie podobał się styl gry Luki Doncicia i chciała zobaczyć go na żywo. Kto by przypuszczał, że był to ostatni raz, gdy Kobe odwiedził arenę, w której tak wiele osiągnął. 


Pięć mistrzostw NBA, dwa tytuły MVP finałów, MVP sezonu regularnego, 18-krotny All-Star, 2-krotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich. Ponadte osiągnięcia wyrasta jednak fakt, że stał się czystą inspiracją dla wielu kolejnych pokoleń koszykarzy wychowanych na jego fantastycznych meczach i niesamowitym samozaparciu. Kobe sam uczestniczył w procesie ich rozwoju, organizując latem sesje treningowe, na które zapraszał m.in. Jaysona Tatuma - gwiazdę Boston Celtics. 


Nie da się zmierzyć tego, jak ogromny wpływ miał Kobe Bryant na koszykówkę całego globu. Zaraz po jego śmierci świat pogrążył się w żałobie. Wszyscy chcieli upamiętnić życie jednego z największych tego sportu. Ze łzami w oczach zapalali znicze, tworzyli murale, publikowali własne wspomnienia. Black Mamba stał się wręcz postacią kulturową - stworzył własne wzorce, które będą wyznaczały standardy jeszcze przez wiele kolejnych lat. Nie ulega wątpliwości, że odszedł za szybko i na zawsze pozostanie w naszej pamięci. 



Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3