Kolejny konflikt po “Last Dance”? Pippen wściekły na Jordana

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Andrew D. Bernstein / NBAE / Getty

Można było oczekiwać, że dokument opowiadający historię Chicago Bulls i Michaela Jordana będzie dla wielu kłopotliwy. Ale czy Scottie Pippen powinien czuć się pokrzywdzony tym, jak został pokazany?


Wcześniej na Michaela Jordana spadły gromy ze strony Horace’a Granta, który twierdzi, że 90% całego dokumentu to “gówno prawda”. Były gracz Chicago Bulls nie jest więc zachwycony tym, jaki efekt został przez autorów osiągnięty. Teraz pojawiają się głosy, że za swój “obraz” obraził się Scottie Pippen. A obrazić się miał na samego Michaela Jordana, dlatego w tygodniach, w trakcie których publikowano kolejne odcinki, Pippen postanowił nie zabierać głosu i obrażony siedział cicho. 

Czytaj także: Historia warta twojej uwagi


Takie informacje przedstawiło ESPN na źródła zbliżonego do byłego skrzydłowego Byków i de facto najważniejszego partnera Jordana w trakcie walki o sześć mistrzowskich tytułów. MJ już w 2. odcinku dokumentu nazwał Scottiego egoistą, gdy ten nie zdecydował się przyspieszyć operacji przed sezonem 1997/1998, co spowodowało, że pierwszą część sezonu ekipa z Windy City rozegrała bez swojego point-forwarda. Miał mieć także obiekcję do Scottiego za jego postawę w meczu nr 7 finałów konferencji 1990 roku przeciwko Detroit Pistons. Pippen zagrał wówczas słabo, co miało być spowodowane migreną. 


- Skłamał, że to ja rozmawiałem z Samem Smithem - przyznał ostatnio Horace Grant - Zawsze miałem z Samem dobre relacje. Jednak nasza szatnia była świętym miejscem. Nigdy bym stamtąd niczego nie wyniósł. Nie wiem dlaczego MJ wskazał akurat na mnie. [...] Chowa jakąś urazę i udowodnił to w tym tzw. dokumencie. Jeśli mówisz coś przeciwko niemu, to chce cię zniszczyć - dodał Grant. 


Czy doczekamy się opinii na temat dokumentu od Scottiego Pippena? Były gracz nie chce na razie zabierać głosu, może woli niczego nie mówić, dopóki sprawy nie przemyśli, a może po prostu wszystko zostaje między nim a Jordanem i panowie już dawno zdążyli sobie wyjaśnić wszelkie nieporozumienia. Zawsze łączyła ich braterska więź i Pippen mógł się spodziewać tego, że MJ nie będzie się powstrzymywał przed krytyką. Może po prostu nie chciał, by narzekał na niego publicznie? 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3