Lillard odpowiedział na nasze pytanie…

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
AP Photo

Wczoraj zastanawialiśmy się, czy Damian Lillard jest człowiekiem. Poprzedniej nocy dostaliśmy odpowiedź. Jest to absolutnie niemożliwe, by miał w sobie jakikolwiek pierwiastek ludzki, ponieważ…


...z zimną krwią morduje marzenia swoich rywali w końcówkach meczów. W ostatnich fragmentach spotkania Portland Trail Blazers i Sacramento Kings, Damian Lillard ogarnął samotny run 10:0 i pozbawił przeciwnika szans na zwycięstwo. W samej końcówce trafił dwie wielkie trójki i zrobił to w sposób, jakby nie kosztowało go to żadnego wysiłku; jakby został do tych rzeczy po prostu zaprogramowany. To niesamowite, co wyrabia ta maszyna. 


Zobacz także: KD i James wybrali!


Na 3 minuty przed końcem Blazers przegrywali 105:108. Dame zdawał sobie sprawę, że jeśli chce zrobić dla swojego zespołu różnicę, to musi działać natychmiast. Zdobył 10 kolejnych punktów i przypieczętował trzecią z rzędu wygraną Blazers. Skończył mecz mając na koncie 44 punkty - trafił 13/26 z gry, 8/15 z dystansu i 10/10 z linii rzutów wolnych. W szeregach Kings nie było defensora, który byłby w stanie choć trochę spowolnić lidera gospodarzy. 


22 oczka i 21 zbiórek dołożył Enes Kanter, który stał się bardzo ważną postacią w rotacji Blazers pod nieobecność kontuzjowanego Jusufa Nurkicia. Po stronie Kings wyróżniał się De’Aaron Fox, który skończył zawody z 32 punktami, 12 asystami i 8 zbiórkami. W obozie z Sac-Town cały czas brakuje pierwszoroczniaka Tyrese’a Haliburtona, który walczy z urazem łydki. Tymczasem do pracy z drużyną wraca powoli C.J. McColluma. To dobre informacje dla Dame’a, który w ostatnich tygodniach brał na siebie spore obciążenie. 


Blazers - Kings 123:119



Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3