Ogromne problemy NBA! Nie powinni tego robić...

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
forbes

Łączenie polityki ze sportem rzadko kiedy kończy się pozytywnie dla sportowców. Nie inaczej jest w przypadku NBA, która w ostatnich miesiącach bardzo mocno zaangażowała się w kontrowersyjne tematy społeczne i polityczne.

Tegoroczne finały NBA są najgorzej oglądanymi meczami na tym etapie rozgrywek od 2003 roku. Już pierwsze spotkanie miało fatalny wynik i przed telewizorami zasiadło zaledwie 7.41 mln Amerykanów, co daje rating telewizyjny na poziomie 4.1 (proc. ludzi oglądających telewizję w tym samym momencie). Kolejne spotkania są na jeszcze gorszych poziomach i wszystkie tegoroczne spotkania zajmują trzy pierwsze, niechlubne miejsca, jeśli chodzi o oglądalność finałów NBA w USA.


Skąd taki drastyczny spadek zainteresowania, wydawałoby się drugim najpopularniejszym sportem w Stanach?


Można dopatrywać się kilku przyczyn, jak chociażby nałożenie się paru istotnych wydarzeń sportowych, brak kibiców na trybunach czy też nietypowa pora rozgrywania finałów. Jednak patrząc na wyniki lig NFL i MLB, czyli dwóch głównych „rywali” o kibiców, to nie zauważymy tam spadków oglądalności. Wręcz przeciwnie, są one nawet na wyższych poziomach niż przed pandemią.

Za dużo polityki


Zatem jak to jest możliwe, że tegoroczne finały mają ok 60% mniejszą oglądalność niż te przed rokiem, gdy w finale występowała drużyna z Kanady!? Odpowiedź jest dość oczywista. Ludzie zaczęli być zmęczeni tak mocnym zaangażowaniem największych gwiazd oraz przedstawicieli ligi w politykę.


Mocna krytyka ligi zaczęła się przed rokiem, gdy główny manager Houston Rockets Daryl Morey opublikował tweet wspierający protesty w Hongkongu. Następnie włodarze NBA pod naciskiem Chin, które są dla nich największym rynkiem reklamowym, zamietli sprawę pod dywan. Ta uległość wobec Chin wywołała mnóstwo negatywnych reakcji u obywateli Stanów Zjednoczonych.


Dodatkowo najlepszy zawodnik ligi LeBron James jest zagorzałym krytykiem prezydenta Trumpa oraz otwarcie popierał kandydaturę Hilary Clinton, a teraz Joe Bidena. Nie dziwi, że od momentu przejęcia urzędu przez aktualnego prezydenta żaden mistrz NBA nie odwiedzał Białego Domu, co do tej pory było tradycją. Również ostatnie mocne zaangażowanie się w kampanię Black Lives Matters wywoływało mieszane uczucia u fanów.


Nie mam zamiaru wchodzić w polemikę czy ostatnie protesty i akcje NBA były słuszne, czy może przesadzone. Przeciętnym kibicom chodzi po prostu o możliwość oglądania sportu bez myślenia o polityce. Ideą sportu jest łączenie ludzi, a nie dzielenie. Ludzie chcą być częścią sportowego widowiska, które powinno skupiać się tylko na rywalizacji między zawodnikami. Nie powinno się wykorzystywać tej platformy do gierek politycznych, o których przeciętny człowiek słyszy codziennie w mediach. Przez te kilka godzin ludzie chcą poświęcić swój czas na beztroską rozrywkę, która ma jednoczyć ludzi o różnych poglądach, a nie wywoływać skrajne emocje niezwiązane ze sportem.

NBA pod ścianą


W przeprowadzonej ostatnio ankiecie wśród obywateli USA aż 22% kibiców demokratów oraz aż 57% republikanów stwierdziło, że liga jest zbyt upolityczniona i dlatego już jej nie oglądają. Także jak na dłoni widać, że NBA straciła bardzo wiele na każdym polu. Nie tylko u sympatyków Trumpa.


Oczywiście Adam Silver jest w bardzo niewdzięcznej sytuacji, bo z przedstawicieli głównych lig w Stanach, ma wśród zawodników zdecydowanie największy odsetek Afroamerykanów, którzy są sfrustrowani historią i obecną sytuacją czarnoskórych w USA. Dlatego z jednej strony musi liczyć pieniądze, a z drugiej musi respektować chęć zwrócenia uwagi na problemy społeczne przez swoje najbardziej wpływowe gwiazdy. Odpowiednie wyważenie i forma przekazu tych kwestii będzie nie lada wyzwaniem dla całej NBA, aby nie tracić w oczach przeciętnego kibica.


Włodarze ligi muszą się mocno zastanowić nad tym problemem, ponieważ pieniądze z praw telewizyjnych są ich głównym źródłem dochodu, a jeśli dalej będą tracić widzów w takim tempie, to kolejne umowy mogą nie być już tak lukratywne i stracą na tym przede wszystkim zawodnicy. Po raz kolejny widać, że łączenie polityki ze sportem nikomu nie wyszło na dobre.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3