Ostatni Lot Michaela Jordana

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Jason Hehir

“Ostatni Taniec” Netflixa to na pewno jest już wydarzenie roku 2020. Bardzo trudno będzie przebić premierę 10-godzinnego dokumentu, który odwoływał się nie tylko do sportu, ale również do wracających we wszystkich trendach społecznych lat 90.

Czy Ostatni Taniec tonie tylko idealnie wkomponowana w realia rozrywka, ale także najdłuższa w historii reklama marki Jordan?

G.O.A.T.

“Greatest of all times” to określenie z języka angielskiego, które pojawia się najczęściej lub tylko w sporcie. “GOAT’ami” nazywani są profesjonalni sportsmeni lub sportsmenki, których dorobek sportowy jest niepodważalny. Są nie tylko najlepsi/najlepsze z najlepszych, ale zostawiają po sobie historyczną pieczęć - to dosłownie żyjące legendy. Takiego statusu dorobił się właśnie Michael Jordan, który zmienił świat i nasze myślenie o amerykańskiej koszykówce. Wywodził się z prestiżowego college’u (UNC - University of North Carolina), ale reprezentował tzw. styl życia “blue collar”. Określa się w ten sposób surowe podejście do pracy charakteryzujące niebieskie kołnierze pracowników fizycznych w USA. Ideologię, w której ciężka praca jest w stanie zapewnić nam najszybszą choć nie najłatwiejszą drogę do sukcesu. Jordan był najlepszym koszykarzem na świecie. Jest miliarderem, biznesmenem, filantropem i właścicielem 6 trofeów Mistrza NBA z tą samą drużyną. Nikt przed nim ani po nim tego nie dokonał, i zapewniło mu to niemalże “boski” status w światowym sporcie. Jednak jego ligowe “panowanie” trafiło na bardzo ciekawą oś czasu, która była również istotnym czynnikiem we wzroście jego popularności.

Ikona pokolenia Nintendo

W Polsce komunizm skończył się w 1989 roku. W tym czasie w Stanach Zjednoczonych istniał już kolorowy i zawodowy sport, który był uosobieniem “amerykańskiego snu”. Jeśli nie byłeś gwiazdą Hollywood, a chciałeś należeć do panteonu milionerów - zawodowy sport był idealną drogą. W naszym kraju nie myślano wtedy o budowaniu ligi uniwersyteckiej, której notabene ciągle nam brakuje, ale o odbudowaniu państwa, tożsamości narodowej.  Młodzież szukała swoich bohaterów, wyrabiając sobie nową tożsamość - patrzącą bardziej stronę Zachodu. Patrzyli na ludzi, którzy byli żyjącym dowodem na to, że marzenia się spełniają i niekoniecznie prowadzą przez niezliczone ilości dyplomów. Brak Internetu i social mediów tworzył większą potrzebę poznawania świata - wtedy z odsieczą przyszedł właśnie Jordan i Chicago Bulls.

SCOTTIE PIPPEN - Sport.pl - Najnowsze informacje - piłka nożna ...

Dokument Netflixa opiera się na materiałach, które nigdy wcześniej nie zostały opublikowane. Ekipa filmowa podróżowała i dokumentowała wszystko co było związane właśnie z tzw. Ostatnim Tańcem - czyli ostatnim sezonem Chicago Bulls w NBA pod batutą Phila Jacksona. Po zdobyciu 5 tytułów mistrzowskich menedżer klubu z Chicago, Jerry Krause zdecydował o tym, że jest to ostatni sezon obecnego składu. Był rok 1997 i nie tylko Michael Jordan ale całe Chicago Bulls było najważniejszą, i jedną z najpopularniejszych drużyn NBA na świecie. Supportujący Michaela na parkiecie Dennis Rodman i Scottie Pippen również byli bardzo jasno błyszczącymi gwiazdami ligi - globalnie. Materiał, który wykorzystał Netflix został przez twórców bardzo ciekawie poprowadzony fabularnie. Właściwie idąc z odcinkami do przodu, cofamy się w scenariuszu do momentów w karierze Jordana, które doprowadziły go do pokazywanego punktu. Nie bez powodu uczepiłem się roku 89., bo szał na Chicago Bulls i dominacja Jordana w NBA trwała właściwie lwią część lat 90. Ostatni Taniec bardzo dobrze i intensywnie trąca sentymentalną nutę w widzach, którzy wywodzą się z pokolenia Nintendo. Mimo, że zawsze kibicowałem Carterowi, oglądałem częściej mixtape’y AND1 niż NBA to wiedziałem kim jest Jordan. Serial pokazuje też jak ogromną rolę mieli koszykarze Chicago Bulls w budowaniu marki amerykańskiej koszykówki na świecie. Jordan swoimi sportowymi dokonaniami doprowadził do momentu, w którym osoby nie oglądające NBA wiedziały kim jest koszykarz z Chicago. Siła jego popularności była też związana z faktem, że dostęp do informacji był ograniczony, a popyt na wiedzę o bogach-sportowcach zza oceanu ogromny. Dokument świetnie odzwierciedla klimat lat 90. i po 30 latach pozwala nam zajrzeć za kulisy, które były niemożliwe do poznania wtedy. Czy jednak idealny “timing” tego serialu nie jest również podyktowany chęcią zdobycia jak największej oglądalności?

The Last Dance: Air Jordan 1 'Chicago' price nearly doubled after ...

10-godzinna reklama

Przed opublikowaniem serialu Netflixa niewiele można było usłyszeć w mediach o Michaelu Jordanie. W ogóle dokument miał być ekskluzywnie emitowany przez ESPN, ale pandemia przyspieszyła proces publikacji co spowodowało, że do akcji zaangażowano partnera w postaci Netflixa. Dzisiaj wiadomo już, że “Ostatni Taniec” to najlepszy i najbardziej dochodowy serial dokumentalny ESPN. Kto w takim razie decydował o tym, że materiał z lat 90. zostanie opublikowany właśnie teraz? Czy Jordan miał wcześniej do niego dostęp? Możliwe. Trochę pisało się o jego dorobku zawodniczym podczas kariery w Washington Wizards, ale dokument zatrzymuje swój bieg tuż przed odejściem z Chicago Bulls. Jako właściciel Charlotte Hornets też nie wykręcił dużych wyników medialnych. Na drodze do panteonu G.O.A.T.’ów od czasów hegemonii drużyny z Chicago zrobiło się trochę tłoczno. Kobe Bryant, LeBron James, Stephen Curry, Anthony Davis, James Harden, Kawhi Leonard, a można by jeszcze dorzucić kilka nazwisk, które przecież będą tylko polepszać swoje pozycje na kartach historii NBA. Tragiczna śmierć odsunęła z tego rachunku Bryanta, który obok Jamesa był najpoważniejszym kandydatem do tronu “najlepszego wszech czasów”. Możemy tylko podejrzewać, że w domowym zaciszu Jordan czując oddech na plecach wykonał jeden telefon, w którym żołnierskimi słowami powiedział: uruchamiamy operację “Ostatni Taniec”. Jeśli był to marketingowy zabieg przewidziany lata wcześniej i wykonany z premedytacją, to jest to jeden z najlepszych ruchów PRowych w światowym sporcie. Marka Jordan - mimo, że jest “spółką-córką” Nike to przez wszystkie te lata radziła sobie na rynku bardzo dobrze. Jest oczywiście traktowana trochę wyżej niż inne buty koszykarskie ale to nie znaczy, że taki potężny marketingowy “push” nie zrobi jej dobrze. “Ostatni Taniec” jest pięknie zrealizowaną reklamą (poza faktem, że jest dobrym dokumentem) na miarę naszych czasów - opublikowaną w idealnym momencie. Jordan miał zresztą do biznesu zawsze nosa, poczynając od negocjacji z Nike po kręcenie reklam ze Spikem Lee.

Ostatni Lot

Czy jednak “Ostatni Taniec” nie jest jednocześnie ostatnim ruchem Jordana? Brzmi to dosyć ponuro, ale co można jeszcze pokazać po tak wspaniałym “rajdzie” drużyny z Chicago? Dokument Netflixa poza tym nie skupia się tylko na “Jego Powietrzności” (“His Airness”). Opowiada o największych rywalach, wychwala atletyczność i prawdziwość Dennisa Rodmana, wielokrotnie przypomina o zbyt małych zarobkach Scottiego Pippena. Ma wszystko to na co dzisiejsi 30-latkowie czekali tyle czasu. Słychać o przymiarkach do ostatniego tańca Jamesa, Bryanta i Lakersów, ale mam wrażenie, że nie tylko jest za wcześnie, ale trudno będzie przebić tak mocny ładunek sentymentalny jaki miał “Ostatni Taniec”. Może trzeba zmienić dyscyplinę, spojrzeć w kierunku innego popularnego amerykańskiego sportu? Na pewno nie będzie już tak bliski europejskiej publiczności, ale Tom Brady, Bill Belichick i New England Patriots to chyba niezły materiał na serial.

So maybe “The Patriot Way”?

Jakub Lipczik

@jlipczik

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3