Raport z 25. dnia play-off: Sixers kończą, Green z koszmarną kontuzją

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
AP Photo

Philadelphia 76ers pożegnała się z rywalizacją o mistrzostwo. Niestety poważnego urazu kolana doznał najprawdopodobniej Danny Green. W drugim meczu Mavericks przejechali się po Suns i mamy w tej serii game 7!

PHILADELPHIA 76ERS - MIAMI HEAT 90:99 (2-4)

Jimmy Butler poprowadził Miami Heat do kolejnych finałów konferencji. Zanim jednak opuścił parkiet Wells Fargo Center w Filadelfii, wyściskał Joela Embiida przesyłając mu swoje pozdrowienia. Wysoki 76ers mówił na konferencji, że nadal nie rozumie, dlaczego jego zespół pozwolił Butlerowi odejść. Dla ekipy z Philly to bardzo rozczarowujący koniec sezonu. Przystępowali do walki z chęcią sięgnięcia po mistrzostwo. Po drodze jednak mieli sporo pecha, a Embiid grał ze złamaną kością twarzoczaski. 

Kluczowa dla losów meczu była trzecia kwarta. Butler zdobył w niej 14 punktów, a run 16:2 Heat pozwolił im przejąć całkowitą kontrolę nad wydarzeniami. Embiid trafił tylko 7/24 z gry i nie dostał od swoich kolegów wystarczającej pomocy. Na domiar złego w pierwszej kwarcie spadł na nogi Danny’ego Greena po próbie spod kosza. Sytuacja wyglądała koszmarnie, gdyż kolano Greena wygięło się pod ciężarem Embiida. Weteran nie był w stanie samemu zejść z parkietu. W Philly obawiają się, że mają do czynienia z poważną kontuzją kolana. 

Sixers sprawiali wrażenie zmęczonych intensywnością tej serii. James Harden swoje ostatnie punkty zdobył w… drugiej kwarcie. Nawet to, że Heat spudłowali 21 z 28 rzutów za trzy nie zrobiło dla Sixers różnicy. Jimmy Butler skończył mecz z dorobkiem 32 punktów, 8 zbiórek oraz 4 asyst. Kolejnych 20 oczek, 11 zbiórek oraz 5 asyst Maxa Strussa. 20 oczek i 12 zbiórek po stronie Sixers Embiida. Heat w finale zmierzą się z wygranym pary Bucks - Celtics (3-2). 

DALLAS MAVERICKS - PHOENIX SUNS 113:86 (3-3)

Początek tego spotkania nie był dla Luki łatwy, bo spudłował pięć z sześciu rzutów. Jednak z każdym kolejnym fragmentem lider Dallas Mavericks nabierał pewności siebie i latał nad obręczami. W trzeciej kwarcie przewaga gospodarzy urosła do 22 punktów, co postawiło ich w bardzo dobrej sytuacji do przedłużenia serii o ostatni, siódmy mecz. W międzyczasie sztab medyczny Mavs starał się zadbać o prawe kolano Doncicia. Nie było jasności, na czym polega problem, ale Słoweniec kontynuował grę. 

Suns ponownie wyglądali jak drużyna, która zapomniała z Phoenix zabrać swojej tożsamości. Dużo błędów w ataku, odpuszczanie krycia w obronie i całkowicie niewidoczni liderzy, którzy nie do końca wiedzieli, jak mają uruchomić pozostałych kolegów. To był zupełnie inny obraz Suns, niż ten, który oglądaliśmy w poprzednim meczu, ale także zupełnie inny obraz Mavericks. W czwartej kwarcie gospodarze spokojnie odprowadzili spotkanie do końca, a na twarzach graczy z Arizony malował się niepokój. 

Doncić spędził na parkiecie 35 minut i zanotował 33 punkty, 11 zbiórek, 8 asyst i 4 przechwyty. Kolejnych 19 punktów, 7 zbiórek Reggiego Bullocka i 18 oczek Jalena Brunsona. Po stronie Suns 21 punktów i 11 zbiórek zdecydowanie najaktywniejszego DeAndre Aytona. Poza tym 6/17 z gry Devina Bookera i tylko 13 oczek Chrisa Paula. Na mecz numer siedem wracamy do Phoenix. Przypomnijmy, że jeszcze ani razu nie wygrała w tej serii drużyna gości. 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes