Raport z 26. dnia play-off: Warriors w finale. Celtics cały czas walczą!

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
AP Photo

To była kolejna piękna noc z NBA. Boston Celtics wygrali na bardzo trudnym terenie w Milwaukee, dzięki czemu zapewnili sobie siódmy mecz w serii. Do finału konferencji awansowali z kolei Golden State Warriors, którzy pokonali Memphis Grizzlies.

Boston Celtics - Milwaukee Bucks 108:95 (3-3)


Boston Celtics nie składają broni i cały czas walczą o awans do finału konferencji. Zespół Ime Udoki niemal od samego początku prowadził i nie miał w planach oddawać prowadzenia ekipie z Milwaukee. Celtics wygrali każdą kwartę w tym spotkaniu, choć Bucks przez cały czas byli w grze o zwycięstwo. Ostatecznie jednak nie byli w stanie choć na moment zdominować rywalizacji, przez co ulegli 95:108.


Najlepszym zawodnikiem ekipy z Bostonu był Jayson Tatum, który przez cały mecz nie bał się brać gry na siebie. Skrzydłowy zapisał rewelacyjne 46 punktów oraz 9 zbiórek. Świetnie wtórowali mu Jaylen Brown, który zapisał 22 punkty oraz Marcus Smart - autor 21 „oczek”, 7 asyst oraz 5 zbiórek. 


Kolejny wielki mecz w tej serii rozegrał Giannis Antetokounmpo. Grek spędził na pakiecie niemal 41 minut i uzbierał 44 punkty, 20 zbiórek oraz 6 asyst. W rotacji było jednak widać brak Khrisa Middletona, który wziąłby kilka rzutów na siebie. Ostatecznie robił to Jrue Holiday, który potrakował 17 rzutów, aby uzbierać na swoim koncie tyle samo punktów. 14 „oczek” z ławki dorzucił Pat Connaughton. 


Memphis Grizzlies - Golden State Warriors 96:110 (2-4)


To był kolejny piękny mecz tej serii. Golden State Warriors wypracowali sobie czteropunktowe prowadzenie po pierwszej części meczu, jednak mimo nieobecności Ja Moranta - nie byli w stanie przejąć kontroli nad meczem. Najlepiej świadczy o tym fakt, że aż 13 razy zmieniał się zespół na prowadzeniu - a siedem razy mieliśmy remis. Ostatecznie zespół Steve’a Kerra nie pozostawił złudzeń w ostatniej kwarcie, którą wygrał 32:19. Warriors dzięki temu mogli cieszyć się ze zwycięstwa 110:96.


Warriors mogli liczyć na wybitną skuteczność Klaya Thompsona. Rzucający ostatnio zdecydowanie zawiódł, a tej nocy zapisał 30 punktów oraz 8 zbiórek, trafiając świetne 8 z 14 rzutów z obwodu. O punkt gorszy był Stephen Curry, który miał też 7 zbiórek oraz 5 asyst. Double-double zanotowali też Andrew Wiggins (18 punktów, 11 zbiórek) oraz Draymond Green (14 punktów, 15 zbiórek, 8 asyst). Na wyróżnienie zasłużył też Kevon Looney, który zebrał aż 22 piłki.


Najlepszym zawodnikiem Grizzlies był zdecydowanie Dillon Brooks, który spędził na parkiecie 39 minut. Skrzydłowy trafił 7 z 15 rzutów za trzy, co przełożyło się na 30 punktów, 4 zbiórki oraz 3 przechwyty. Niewiele gorszy był Desmond Bane, który biegał po parkiecie przez ponad 44 minut. Rzucający zapisał 25 „oczek” i 7 zbiórek. Skuteczność reszty koszykarzy pozostawiała wiele do życzenia, przez co Grizzlies nie byli w stanie wyrównać stanu rywalizacji. 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes