Reprezentacja Polski na barkach Amerykanina

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:

Zgodnie z oczekiwaniami, A.J. Slaughter przejął obowiązki lidera i podczas dwóch pierwszych meczów eliminacji EuroBasketu był ostoją naszego zespołu. Udowodnił, że naprawdę mu na tej drużynie zależy. 


Po porażce z Izraelem, reprezentacja Polski udała się do Saragossy, gdzie zagrała z mistrzami świata. Ci przystąpili do eliminacji bez swoich największych gwiazd, ale to nadal drużyna będąca faworytem naszej grupy. Stanęliśmy jednak przed realną szansą na odkucie się po słabym występie w Gliwicach. Pierwszy mecz zespołu trenera Mike’a Taylora był opieszały, popełnialiśmy błędy w obronie i nie mieliśmy wielu pomysłów na rozwiązania w ataku. W grze trzymał nas jedynie A.J. Slaughter. 

Trafił 6/6 za trzy w pierwszej połowie, po której prowadziliśmy. Jednak obrona Izraela dobrze zareagowała na poczynania Amerykanina i ten w drugiej części został mocno ograniczony, co wymagało od naszych zawodników uruchomienia innych opcji. Te zawiodły i eliminacje rozpoczęliśmy od domowej porażki, po której nastroje były minorowe. Pojechaliśmy jednak do Hiszpanii walczyć i na parkiet wyszliśmy w bojowych nastrojach. A.J. Slaughter utrzymał wysoki poziom zaangażowania i udowodnił, że jest go-to-guyem, na którego trener Mike Taylor może po prostu liczyć.

Czytaj także: najszybsi w historii

Spotkanie przeciwko Mistrzom Świata Slaughter skończył mając na koncie 26 punktów i 4/7 za trzy punkty. Obrona La Roja nie miała pomysłu, jak zatrzymać rozpędzonego Amerykanina. Ten rozbijał defensywę sprytnymi wejściami, tworzył dużo miejsca na koźle i korzystał ze swojej szybkości, by zmieniać tempo gry. Był świetny w tym co robi, był liderem z prawdziwego zdarzenia - bez takiego gościa w składzie Taylor miałby twardy orzech do zgryzienia, choć nie można być tak bezlitosnym dla pozostałych graczy.

Przeciwko Hiszpanii 17 punktów i 5 asyst dołożył Aaron Cel, ożył także Michał Sokołowski, który poradził sobie z problemami zdrowotnymi. 13 punktów i 3 przechwyty zawodnika, który na wylot zna system trenera Taylora. A.J. nie był więc osamotniony i to było zdecydowanie kluczowe dla naszego sukcesu. Kolektyw zdecydował o naszym sukcesie w Chinach i kolektywem pokonaliśmy Mistrzów Świata, po 48 latach od ostatniego takiego zwycięstwa. Do pierwszej piątki wrócił Łukasz Koszarek, który rozegrał jubileuszowy 200-setny mecz z orzełkiem na piersi. Rownież dobra decyzja Taylora.

Po przegranej z Izraelem chcieliśmy pokazać, że ten zespół ma charakter i dumę. I to dokładnie zrobiliśmy. Walczyliśmy, wykorzystaliśmy nasze szanse w drugiej połowie. A.J. Slaughter znowu zagrał świetnie i poprowadził nas do wygranej. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. To nasze pierwsze zwycięstwo nad Hiszpanią od długiego czasu - mówił Koszarek.

Zmusiliśmy Hiszpanów do popełnienia 23 strat, więc po bronionej stronie parkietu także funkcjonowaliśmy szczelniej niż w meczu z Izraelem. Bardzo ważne jest ustabilizowanie takiej formy na kolejne okienka. Przegraliśmy co prawda na deskach 27:44, ale byliśmy w stanie zminimalizować skutek. Ta wygrana to bez wątpienia niespodzianka, ale po MŚ nie powinniśmy być szczególnie zaskoczeni. Brak Waczyńskiego i Ponitki z góry skazywał Slaughtera na wszystko, co związane z ratowaniem zespołu z opresji. Nie bał się porażki, wziął wszystko na klatkę i z zadaniem poradził sobie koncertowo, brawo! 





Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3