Reprezentacyjny galimatias

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
koszkadra.pl

Przed reprezentacją Polski mecze eliminacyjne do kolejnego EuroBasketu. Jednak zamiast na koszykówce, uwaga skupiła się na nieporozumieniu. 


Zacznijmy od początku. Trener Mike Taylor ogłosił skład reprezentacji Polski na dwa mecze eliminacji do EuroBasketu. Wśród topowych graczy kraju zabrakło Mateusza Ponitki oraz Adama Waczyńskiego. To ogromne osłabienie zespołu i nie powinniśmy mieć co do tego żadnych wątpliwości. Mateusz doznał kontuzji, która nie dała mu możliwości dołączenia do składu, natomiast Waca - według pierwszego komentarza trenera Taylora: “musiał odpocząć”.

No i się zaczęło…

Było jasne, że na linii Waczyński-Piesiewicz (Radosław Piesiewicz, prezes PZKosz) pojawiły się zgrzyty wynikające głównie z działań Wacy jako kapitana. Zawodnik Unicaji Malaga zawsze starał się dbać o dobro drużyny. To jeden z największych profesjonalistów w polskim baskecie, który ciężką pracą wybił się na topowy europejski poziom. Zatem, gdy trener Taylor stwierdził, że “Waca musi odpocząć”, ewidentnie nie dogadał swojej wersji z samym zawodnikiem. Adam próbując bronić swojego dobrego imienia i honoru wystosował oświadczenie, którego treść przeczytacie TUTAJ.

Jest to ewidentny atak w kierunku prezesa PZKosz. Jawne więc stało się to, że nasz reprezentant nie dogaduje się najlepiej z obecnym sternikiem związku. Oświadczenie Adama wywołało w internecie burzę. Pojawiło się mnóstwo komentarzy uderzających w związek. Ten postanowił więc zareagować oświadczeniem Mike’a Taylora, trenera reprezentacji Polski. Problem jednak polegał na tym, że w oświadczeniu szkoleniowiec stwierdził, iż “sam podjął decyzję o odsunięciu Adama”. Jak to się w takim razie ma do “potrzeby odpoczynku”, jak argumentował absencje Waczyńskiego wcześniej?  

Ze strony PZKosza nie trzymało się to wszystko jednej całości, więc by ratować sytuację, prezes Piesiewicz wystosował własne oświadczenie, w którym uderza w Waczyńskiego jako tego, który wywołał cały konflikt i nie chciał dążyć do zgody. Trochę to ze strony prezesa niepoważne, bo choć może mieć rzecz jasna swoje argumenty i bronić swojej pozycji, przede wszystkim powinien brzmieć jako osoba dążąca do załagodzenia sytuacji, a nie jej podburzania. Prezes postanowił jednak, że ponad dobro polskiego kosza postawi własny wizerunek i wybrał się na publiczną słowną przepychankę z Adamem.

W dyskusjach zostało poruszonych wiele wątków, o których zwykły kibic nie może mieć bladego pojęcia, bo dzieją się one wewnątrz i są wyłącznie sprawą reprezentacji. Trudno więc odnieść się do zarzutów rzucanych przez obie strony. Niemniej PZKosz na oświadczenie Adama powinien zareagować inaczej, ubierając narrację dążącą do porozumienia. Niestety postanowił się przede wszystkim bronić i uderzył w Adama głosem trenera i prezesa. Można odnieść wrażenie, że za dużo w tej sprawie zostało powiedziane. Waca miał do tej pory bardzo przejrzysty wizerunek jako kapitan. Swoją postawą na parkiecie, jak i poza nim potwierdzał, że jest stworzony do tego, by być liderem zespołu.

Jednak odkąd prezesem jest Radosław Piesiewicz, w relacjach na linii gwiazdy polskiego basketu - prezes zaczęły pojawiać się niepokojące tendencje, czego najlepszym przykładem był komentarz Piesiewicza na gali Przeglądu Sportowego, gdy stwierdził, że reprezentacja “potrzebuje gwiazd na parkiecie, a nie w social-mediach”, czym uderzył w będącego na gali Marcina Gortata. Było to całkowicie niepotrzebne i prezes PZKosz na pewno nie powinien załatwiać spraw w taki sposób. Adam Waczyńskiego zwieńczył wszystko swoim ostatnim oświadczeniem, w którym zawodnik wybrał łagodny ton, zmierzający do dyskusji, która może pogodzić obie strony.

Oby tak się ostatecznie stało, bo zależy nam przede wszystkim na dobru polskiego basketu.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3