Kiedyś to było #2: Rewolwerowiec z Luizjany

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
USA Today

Na boisku był jednym z najefektowniejszych graczy, nie tylko swojej ery, ale w historii całej ligi. Stworzył arsenał składający się z rzutów z dystansu (zanim pojawił się rzut za trzy punkty), no-look passów i efektownych dryblingów. Pete’a Maravicha łatwo było podziwiać. Trudniej było nim być.

Pierwszy koszykarz wśród Maravichów

Urodzony 22 czerwca 1947 roku w Pensylwanii, Peter Press Maravich był pierwszym dzieckiem Helen i Pressa Maravich’ów. Jego matka miała już syna z wcześniejszego małżeństwa – jej pierwszy mąż był pilotem w czasie II wojny światowej i poległ podczas działań wojennych w Europie (Press Maravich również był pilotem w czasie wojny, służył jednak na Pacyfiku).

Ojciec Pete’a od dziecka mieszkał w Aliquippie w Pensywalnii, w mieście, które istniało dzięki fabryce stali. Press, tak jak i inni chłopcy z tego miasta był faktycznie skazany na ten rodzaj pracy, szczególnie, że w szkole został uznany za mało utalentowanego, co praktycznie przekreślało szanse na pójście do college’u (ostatecznie liceum ukończył w wieku 22 lat). Przejawiał jednak talent do koszykówki i szybko stała się ona jego obsesją. Był lokalną gwiazdą podczas gry w liceum, którą łączył z profesjonalnymi meczami, w których występował pod innym nazwiskiem. Basket zmotywował go do ukończenia liceum - musiał to zrobić, żeby zagrać w NCAA, skąd otrzymywał oferty stypendium.

Ostatecznie zdobył wyższe wykształcenie i zagrał dwa pełne sezony jako zawodowiec – jeden w National Basketball League, a jeden w Basketball Association of America. BAA w 1949 roku dokonało fuzji z NBL, zmieniając przy okazji nazwę na NBA (tym samym Press i Pete są jednym z pierwszych duetów ojciec/syn w historii ligi). Po zakończeniu kariery zawodniczej, za namową swojej żony, został trenerem.

Syn swojego ojca

Pete odziedziczył po ojcu miłość do koszykówki. Press wykorzystał to i szybko zaczął trenować swojego syna. Według anegdot znajomych, ojciec często angażował Pete’a do pokazywania sztuczek związanych z dryblingiem, czy panowaniem nad piłką podczas wizyt gości w domu Maravich’ów. Sam Pete opowiadał później, jak zakładał się z kolegami, że umie kręcić piłkę na palcach przez godzinę. Zakłady wygrywał, bo często zmieniał palec, na którym to robił.

Metody Pressa często były zaskakujące. Pete trenował, kozłując piłkę przez okno wolno jadącego samochodu.

Były one jednak niezwykle skuteczne. Młody Maravich wykazywał niezwykły talent oraz umiejętności. Tak niezwykłe, że grę w licealnej drużynie zaczął na rok zanim mógł zostać uczniem tej szkoły.  Z tego względu mocno odstawał od reszty zespołu, głównie z powodu wzrostu i postury. Często wyśmiewany z tego powodu przez innych, wolał pozostać na boku i nie integrować się z zespołem – zachowanie to powtarzał zarówno w NCAA jak i w NBA, przez co nigdy nie stworzył z kolegami z zespołu odpowiedniej chemii. Z powodu wzrostu Pete często oddawał rzuty z biodra – fanom przypominało to rewolwerowca podczas pojedynku i dlatego też zyskał przydomek „Pistol Pete”.

Maravich wyróżniał się umiejętnościami. Jeden z jego kolegów wspominał, jak umówił się z Petem, że zostaną po treningu tak długo jak Maravich nie spudłuje rzutu osobistego. Salę opuścili po 178 trafionych rzutach. Zdaniem kolegi Pistol spudłował specjalnie, żeby ten mógł wreszcie pójść do domu.

Ostatecznie Maravich zakończył karierę w liceum podobnie jak zakończy swoje lata w NCAA oraz w NBA – bez żadnego drużynowego tryumfu.

Mimo braku zespołowego sukcesu Maravich był obiektem zainteresowania wielu uniwersytetów, które oferowały mu stypendium. Ostatecznie wybór padł na Louisiana State University (ten sam uniwersytet reprezentowali później Shaquille O’Neal czy Ben Simmons), gdzie trenerem właśnie został Press Maravich. Po latach Pete udzielił wywiadu, w którym przyznał, że ojciec zmusił go do pójścia na LSU mówiąc mu, że może wybrać inną uczelnię, ale jeśli to zrobi, to nie ma po co wracać do rodzinnego domu.

Press był bardzo surowy i ponoć już w czasach liceum groził swojemu synowi użyciem broni jeżeli ten będzie pił lub też sprawiał inne problemy. Ostatecznie nie powstrzymało to Pete’a przed nadużywaniem alkoholu przez praktycznie całą karierę – niektórzy studenci z LSU wspominali, że zdarzało się, że wychodził pijany ze swojego samochodu, którym dopiero co przyjechał na zajęcia.

Niestety, problemy z alkoholem miała również matka Pete’a, Helen. W jej przypadku choroba, połączona najprawdopodobniej z depresją, doprowadziła do samobójstwa w 1974 roku, kiedy jej syn grał już w NBA.

Na indywidualnym szczycie NCAA

W LSU Pistol zaczął grać na poważnie dopiero w swoim drugim roku. Nie miało to nic wspólnego z jego umiejętnościami czy talentem, po prostu w tamtych latach NCAA nie pozwalało grać studentom z pierwszego roku w pierwszych drużynach – mogli oni grać w swoich drużynach, ale ich statystyki nie są zaliczane jako oficjalne przez NCAA. Pete swój pierwszy mecz w pierwszorocznej drużynie zakończył z 50 punktami, 14 zbiórkami i 11 asystami. Trzy kolejne lata wystarczyły Maravichowi do tego, aby LSU zastrzegło jego numer oraz nazwało jego imieniem swoją salę.

Przez trzy sezony Pistol Pete zostawał najlepszym strzelcem w NCAA, za każdym razem notując ponad 40 punktów na mecz (raz rzucił 41 punktów w jednej połowie). Ostatecznie zakończył uczelnianą karierę z średnią 44.2 punktu (dla porównania średnia Kareema to „zaledwie” 26.4 punktu na mecz) na mecz i z 3667 zdobytymi punktami. Jest to do dzisiaj rekord NCAA (wcześniejszym rekordzistą był Oscar Robertson) i trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś mógł pobić, chociażby ze względu na to, że gracze rzadko spędzają teraz tyle lat na uczelni. Maravich był oczywiście najlepszym strzelcem każdego sezonu, a w jednym z meczów zdobył 69 punktów.

Osiągniecie Maravicha jest jeszcze bardziej wyjątkowe jeśli weźmiemy pod uwagę pewne okoliczności:

• Statystyki z drużyny pierwszego roku nie są wliczane do ostatecznej liczby

• Nie było wtedy rzutu za trzy, podczas gdy Maravich był znany z dalekich rzutów. Dale Brown, były trener na LSU, analizował każdy rzut Pistola (włącznie z miejscem jego oddania) i według jego notatek z rzutem za trzy, średnia punktów na mecz wynosiłaby 57 punktów na mecz

• Nie było wtedy ograniczonego czasu na oddanie rzutu w NCAA przez co cała gra była zdecydowanie wolniejsza.

Podobnie jak w liceum, indywidualne sukcesy nie przełożyły się na zwycięstwa drużynowe. Pistol Pete i jego LSU nigdy nie zagrało w March Madness, a w najlepszym sezonie mieli rekord 22 – 10 (jest to jednak wyraźny postęp w stosunku do ostatniego sezonu przed Pistolem Petem, zakończonego z rekordem 3-20). Całą sytuację dobrze ukazuje historia pojedynków z Kentucky, w której, według słów jednego z rywali LSU, Maravich zdobywał około 50 punktów w każdym z sześciu meczów. Wszystkie mecze wygrało Kentucky.

Pete wprowadził również elementy show na boiska NCAA prezentując podania między nogami, zza pleców czy no-look passy. Często  zaskakiwało to nie tylko przeciwników, ale także kolegów z zespołu, którzy, nie spodziewając się tego typu podań, po prostu nie byli w stanie złapać piłki. A Maravich korzystał z nich tak często, że reszta zespołu zaczęła żartować, że podania od niego należy się spodziewać dopiero kiedy przestanie patrzeć na danego gracza.

Jednym z powodów tej sytuacji był zapewne trener LSU, Press Maravich, który często dawał swojemu synowi wolną rękę na boisku. Mimo to między nimi dochodziło do spięć, szczególnie jeśli Pete proponował rozegranie innej akcji niż Press.

Wyboista droga w NBA

Pete Maravich opuścił LSU w 1970 roku i w drafcie NBA został wybrany z trzecim numerem przez Atlantę Hawks, która miała już w składzie Walta Bellamy’ego. Warto pamiętać, że w latach w 1967 – 1976 istniała konkurencja liga American Basketball Association, która również przeprowadzała swój draft, prowadząc często do licytacji o to, kto da wyższą pensję. W przypadku Maravicha, Atlanta wygrała z zespołem Carolina Cougars.

Ale cena była za to wysoka. Pistol Pete podpisał pięcioletni kontrakt gwarantujący mu 2 miliony. Dzisiaj brzmi to śmiesznie, ale wówczas była to dziesięciokrotność średnich zarobków na sezon i trzykrotność zarobków kolejnego gracza w Hawks.  Ta sytuacja spowodowała napięcia w szatni, które ostatecznie doprowadziła do kolejnego wyobcowania Maravicha. Doszły do tego również napięcia rasowe. Media szybko nazwały Pete’a „białą nadzieją”, co również miało wpływ jak odbierali go jego czarnoskórzy koledzy z zespołu. Sam twierdził, że był obwiniany o wszystkie porażki dlatego, że był biały i zarabiał najwięcej pieniędzy.

Co ciekawe, w Hawks Maravich prawie spotkał z się Juliusem Ervingiem, słynnym Dr. J. Ostatecznie prawne kwestie nie pozwoliły na stworzenie tego duetu – Erving miał wówczas ważny kontrakt z Virginia Squires z ABA, a dodatkowo został wybrany w drafcie NBA przez Millwauke Bucks. Ostatecznie Erving został w ABA, a do NBA trafił dopiero w 1976 roku po fuzji obu lig, Ewentualne dołączenie Ervinga do Hawks (z Maravichem i Bellamym) lub Bucks (z Robertsonem i Kareemem) pozostaję jednym z największych „co by było gdyby” w historii NBA.

I Watched Pete Maravich's NBA Debut – The Bonus

Trener Hawks, Richard Guerin, preferował bardziej defensywną koszykówkę, co nie pozwalało na pełne wykorzystanie umiejętności Pete’a. Był postrzegany jako gracz, który nie dał dodatkowych zwycięstw i przekłada własne osiągnięcia nad drużynę. Gracz, który wybrał formę nad treścią. Mimo to Pistol zagrał w trzech kolejnych playoffach, nie wygrywając jednak żadnej serii. Ostatecznie został oddany w 1974 roku do nowopowstałej organizacji New Orlean Jazz . GM Hawks, w jednym z dokumentów, mówił później, że był to trudny transfer do zrealizowania, bo żadna drużyna nie była zbytnio Maravichem zainteresowana, mimo że był dwukrotnym All-Starem, a także członkiem drugiej piątki All - NBA.

Powrót na stare śmieci i kolejne zmiany

Ta wymiana pozwoliła Maravichowi na powrót do Luizjany, gdzie odnosił swoje sukcesy w NCAA. Jego kariera i statystyki znacząco się poprawiły. Został królem strzelców w sezonie 76-77, w czasie którego zaliczył występ z 68 punktami przeciwko New York Knicks. Więcej punktów zdobyli wcześniej tylko Wilt Chamberlain oraz Elgin Baylor, który był wówczas trenerem Jazz. W tym meczu Maravich był kryty przez Walta Fraziera, który był regularnym członkiem najlepszych piątek defensorów. Frazier miał w czasie meczu poprosić o zmianę krycia Earl Monroe, który odmówił, mówiąc koledze, że przecież to on jest geniuszem w defensywie. Co więcej, co najmniej kilka rzutów Pete’a liczyłoby się dzisiaj za trzy, a on sam został wyrzucony z gry za przekroczenie limitu fauli (chociaż ostatnie dwa są mocno dyskusyjne).

W barwach Jazz, Maravich zagrał trzykrotnie w Meczu Gwiazd, a także był wybrany dwukrotnie do pierwszej piątki sezonu oraz raz do drugiej piątki. Niestety w sezonie 1977 – 1978 doznał kontuzji kolana, co znacząco wpłynęło na jego styl gry. Kontuzje nie dawały już spokoju Pete’owi i ostatecznie zmusiły go do zakończenia kariery w 1980 roku.

Mimo formy Maravicha, Jazz nie potrafili ani razu awansować do playoffów, a ich bilans nie zachwycał. Dodatkowo nie przyciągali oni fanów na trybuny, a sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej po kontuzji Pistol Pete’a, który był gwiazdą zespołu i przyciągał fanów do hali. Ostatecznie w 1979 roku zespół został przeniesiony do Salt Lake City i został nazwany Utah Jazz.

W nowym zespole nie zagrzał miejsca, głównie ze względu na kontuzję i w trakcie pierwszego sezonu w Utah został zwolniony. Dodatkowo nasiliły się jego problemy z alkoholem. Został podpisany przez Celtics, w których swój pierwszy sezon rozgrywał Larry Bird. Pełnił tam rolę strzelca z ławki i ponownie awansował do playoffów, odpadając w finale konferencji. Po tym sezonie Maravich postanowił zakończyć karierę. W następnym Celtics zdobyli mistrzostwo.

Zawodnik oraz człowiek niejednoznaczny

W czasie swojej kariery niektórzy odbierali go jako gracza wybitnego, Bill Fitch, wówczas trener Cleveland twierdził, że z nim w składzie zdobyliby mistrzostwo. Pat Riley z kolei twierdził, że Maravich jest przeceniany i każdy, kogo krył, chętnie  odbierałby go  z lotniska, ze względu na jego słabą grę w defensywie.

Twierdzono również, że nie czuł się nigdy częścią drużyny. Że o ile Bill Walton czuł się graczem Blazers, a Kareem Lakers to Maravich myślał, że jest większy niż jego Jazz. Według niektórych, problem polegał na tym, że miał rację. Zdarzało się, że gdy któryś z kolegów zaczął zbliżać do jego zdobyczy punktowych, Pete przestawał mu podawać. Podczas jednego z meczów koledzy zwrócili mu uwagę, że oddaje za dużo rzutów i nie dzieli się piłką. Maravich w odpowiedzi nie oddał żadnego rzutu w czwartej kwarcie, a Jazz przegrali spotkanie. Był człowiekiem, którego albo popierałeś we wszystkim, albo byłeś przeciwko niemu.  Był idolem kibiców, jednak sam postrzegał ich jako przeciwników, ponieważ obwiniali go za porażki.  Jeden z zawodników Utah, na pytanie, czy dogaduje się z Pistol Pete’m, odpowiedział, że tak, ale nie jest pewien czy Maravich dogaduje się z nim. Wszystko to robił w swojej pogoni za tym jednym mistrzostwem, którego nigdy nie zdobył.

Był też postać budzącą niemałe kontrowersje poza boiskiem. Nieustannie szukał stabilizacji i zajęcia poza koszykówką. Często czas wypełniał mu alkohol. Innym razem interesował się karate, wegetarianizmem czy astronomią. W pewnym momencie zaczął zgłębiać temat UFO, a na swoim dachu napisał „take me” (weźcie mnie). Zdarzało mu się również wygłaszać opinie, że „chciałby być niewidzialny, żeby móc zabić rodziny bankierów, rozdystrybuować pieniądze i uczynić świat lepszym”.

Sytuacja nie poprawiła się po zakończeniu kariery. Przez pierwsze dwa lata rzadko wychodził z domu, walczył z depresją oraz myślami samobójczymi. W 1982 roku odnalazł chrześcijaństwo i przeżył nawrócenie po tym jak, według jego samego, Bóg bezpośrednio do niego przemówił. Odnalazł w ten sposób spokój, którego tak długo szukał. Stał się mówcą, opowiadał o swojej wierze i nawróceniu, organizował campy koszykarskie. Twierdził, że nie zamieniłby swojej sytuacji za dziesięć mistrzostw. Opiekował się również ojcem, który zachorował na raka i odmówił podjęcia leczenia. Press Maravich zmarł w 1987 roku.

Piątego stycznia 1988 roku Maravich miał udzielić wywiadu w chrześcijańskiej rozgłośni radiowej. Wcześniej dał się namówić na rozegraniu paru meczów koszykówki z pracownikami radia. Po skończeniu jednego z nich, na pytanie jak się czuje, odpowiedział, że świetnie, po czym upadł. Okazało się, że był to atak serca. Jak się potem okazało Pistol Pete miał wrodzoną wadę serca, która nie była wcześniej wykryta.

Pete Maravich został członkiem Hall of Fame w 1987 roku, a w 1997 roku został wybrany do grona 50 najlepszych graczy w historii NBA. Na ceremonii reprezentowali go jego dwaj synowie.

Super 70s Sports on (With images) | Sports, Nba players, Pistol pete

Piotr Wiśniewski

@kejbiest

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3