Satoransky “wyjaśnił” amerykańskie media?

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
AP Photo

Na przestrzeni ostatnich lat było wiele historii, które nie miały wiele wspólnego z rzeczywistością, ale zostały opublikowane przez poważne portale sportowe. Tomas Satoransky dostrzegł pewien mechanizm. 


Czy to media napędzają całą otoczkę związana z transferami i tzw. dramami? Z całą pewnością nie są to tylko media, co nie zmienia faktu, że stanowią nieodłączną część budującą napięcie związane z losami danego zawodnika. Tomas Satoransky postanowił odnieść się do ich roli w ostatniej rozmowie z czeskim portalem isport. Zazwyczaj europejscy koszykarze mają więcej do powiedzenia, gdy rozmawiają z rodakami.


Zobacz także: Zaskakujący kierunek Gasola


- Odnoszę wrażenie, że amerykańskie media chcą rozbijać drużyny i tworzyć fałszywe historie - zaczyna Sato. - Dzięki temu mogą liczyć na to, że coś się dzieje. Mówią, że ten ktoś chce odejść, a prawda leży w zupełnie innym miejscu. To nieprawda, że Zion w swoim trzecim sezonie myśli, że nie ma wokół siebie dobrych graczy. Jestem o tym przekonany - dodaje. 


Satoransky trafił do New Orleans Pelicans w transferze z Chicago Bulls, dla których rozegrał dwa poprzednie sezony. Rozgrywający ma być konkretnym wsparciem dla drużyny z Luizjany. Przy okazji tej samej rozmowy zdradził, w jaki sposób Arturas Karnisovas - dyrektor sportowy Chicago Bulls pożegnał się z nim przy okazji wspomnianego transferu. 


- Przez dwa lata wypruwasz sobie dla zespołu żyły, a potem dostajesz smsa od generalnego menadżera o treści “dzięki za czas spędzony w Chicago”. To jedyna wiadomość, jaką od niego otrzymałem. Nie jestem zły, ale gdy o tym pomyślisz, to jest to brutalne - kończy. 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
pewniaczki