"Sytuacji w Houston jest winny Trump"

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Getty Images

Można odnieść wrażenie, że teraz wszystkiemu winny będzie Donald Trump, ale w przypadku Houston Rockets postać prezydenta Stanów Zjednoczonych była szczególnie destrukcyjna. 



Według informacji podanych przez FOX Sports, to właśnie wsparcie, jakiego rzekomo Donaldowi Trumpowi udzielał właściciel Houston Rockets - Tilman Fertitta, miało w dużej mierze wpłynąć na nastroje w drużynie. Efektem tych niepokojów jest prośba o transfer, jaką najpierw wystosował Russell Westbrook, a następnie James Harden. Koszykówka powinna być rzecz jasna wolna od polityki, ale wiemy jak bardzo czarnoskóra część ligi nie znosiła prezydenta Donalda Trumpa za jego zachowanie i komentarze uderzające m.in. w LeBrona Jamesa.


Zobacz także: Wall nowym liderem Rockets?


Fertitta mocno wspierał Republikanów i Donalda Trumpa, nawet poprzez dotację do jego kampanii. Doniesienia ostatnich dni mówią, że nie tylko Harden i Westbrook szukają drogi ucieczki z Houston. Ale czy naprawdę wszystkiemu powinna być winna relacja właściciela drużyny z Trumpem? To wydaje się mało profesjonalne ze strony koszykarzy, którzy obrażeni odmawiają dla Fertitty gry, bo niestety tak to w tym momencie wygląda. 


Właściciel przez kontakt z POTUS-em miał wiele stracić w oczach dwójki liderów. Na domiar złego zwolniono Daryla Moreya, który cieszył się dużym szacunkiem wśród zawodników obecnej rotacji. Możemy więc mówić o kilku czynnikach, które złożyły się na to, że w Houston zapanowała toksyczna atmosfera, jednak obwinianie za całą sytuację Donalda Trumpa wydaje się na wyrost. Niestety polityczna narracja w ostatnim czasie często NBA towarzyszyła i mamy nadzieję, że wkrótce się to zmieni. 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3