Czy to będzie ich sezon?!

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Kevin C. Cox / Getty Images
Kandydaci do otrzymania tytułu MVP w NBA są doskonale znani przeciętnemu kibicowi i nikomu nie trzeba ich przedstawiać. Jednak do zgarnięcia jest jeszcze jedna ciekawa nagroda, jaką jest statuetka za największy postęp w danym sezonie. Prześledźmy zatem, kto ma szansę zgarnąć to wyróżnienie!

Patrząc na zwycięzców tej nagrody z poprzednich lat, muszą to być gracze, którzy poczynili bardzo wyraźny progres w statystykach indywidualnych oraz w większości przypadków ocierali się o All- Star Game lub byli do niego powoływani. Dlatego, mimo że mam sporo pomysłów, którzy gracze mogą zrobić widoczny postęp w tym roku, postanowiłem wymienić tylko tych, którzy powinni być wiodącymi postaciami zarówno w swojej drużynie, jak i w całej lidze.


1. Tyler Herro


Drugoroczniak z Miami Heat jest pierwszą osobą, która przychodzi na myśl w kategorii największego postępu. Piorunujące playoffs w jego wykonaniu rozpaliły zmysły kibicom Miami. Widać, że ten młody chłopak jest stworzony do gry o największą stawkę, a jego niesamowita odporność psychiczna pozwala mu grać najlepiej wtedy, kiedy innym trzęsą się ręce. Taki talent w połączeniu z mentalnością prawdziwego killera nie trafia się często i możemy oczekiwać przełomowego roku w jego wykonaniu.


Obstawiam, że dalej będzie się rozwijał w roli playmakera i dostanie dużo więcej zadań w ofensywie. Mając dużo częściej piłkę w rękach, niż to miało miejsce w poprzednim sezonie Herro będzie w stanie grać na poziomie ok. 20 punktów w każdym spotkaniu i często będzie pierwszą opcją w ataku Heat. Zapewne Butler oraz Dragić dadzą mu więcej pola do popisów w sezonie regularnym, aby mógł się uczyć brania jeszcze większej odpowiedzialności na swoje barki, co na pewno zaowocuje w playoffs. Warto śledzić jego dokonania w nadchodzącym sezonie, bo jest to zawodnik, którego nie da się nie lubić oglądać!


2. Christian Wood


Nowy center czy też silny skrzydłowy Houston Rockets ma wszelkie predyspozycje, żeby szturmem zawojować ligę w tym roku. Jest idealnym nowoczesnym wysokim graczem. Niesamowita rozpiętość ramion w połączeniu z naturalną szybkością oraz sprawnością sprawia, że jest koszmarnym matchupem dla większości przeciwników. Dodajmy do tego, że skutecznie rzuca z dystansu oraz równie dobrze umie atakować kosz po koźle, a dostajemy fantastycznego zawodnika, który doskonale pasuje do nowoczesnej koszykówki.


Wood gra z wielkim zaangażowaniem zarówno w obronie, jak i w ataku przez cały czas, jaki przebywa na parkiecie. Doskonale wykańcza akcje alley-oop i umie bardzo dobrze odnajdywać się w tłoku podkoszowym. Mając obok siebie takich partnerów jak Harden i Wall jego walory powinny być jeszcze bardziej uwypuklone. W swoich ostatnich meczach w barwach Pistons (po transferze Drummonda) osiągał aż 22.3 punkty, 9.5 zbiórek, 56% skuteczności z gry oraz aż 41% za 3 punkty. Teraz prawdopodobnie będzie miał równie wiele minut do wykazania się, a znając styl gry Rockets, powinien mieć wiele szans, aby korzystać ze swoich atutów. Myślę, że te statystyki z końcówki przygody w Detroit nie są nierealne do powtórzenia w przeciągu całego sezonu.


3. Jamal Murray


Może dla niektórych czytelników jest to zaskakująca kandydatura, biorąc pod uwagę, na jakim poziomie Murray grał w zeszłorocznych playoffs. Jednak jego dyspozycja jest bardzo nierówna i jeśli Murray chce być uznawany za etatową gwiazdą NBA, musi ustabilizować formę na stałym poziomie. Moim zdaniem minione playoffs bardzo mu w tym pomogą i powinniśmy częściej oglądać takie popisy, jakie miały miejsce w Orlando. Jego średnie w tym roku powinny oscylować w granicach ok. 25 punktów na mecz i wtedy będziemy mogli mówić o jego kandydaturze do All- Star Game. W poprzednim roku notował „zaledwie” 18 punktów w meczu. Także nie pozostaje nam nic innego jak trzymać kciuki za jego milowy krok w rozwoju, ponieważ jest to zawodnik grający niezwykle efektownie. Moim zdaniem pewność siebie nabyta w poprzednim roku powinna wyeksponować jego olbrzymie umiejętności i być może Nuggets będą mieć dwóch przedstawicieli w Meczu Gwiazd w tym roku.


4. Bogdan Bogdanović


Ostatnim kandydatem do nagrody Most Improved Player jest nowy nabytek Atlanta Hawks, czyli Bogdan Bogdanović. Serb był do tej pory ograniczany w Sacramento i zabierał sobie minuty z Buddym Hieldem. Teraz obok Trae Younga powinien stanowić główną broń w ataku Jastrzębi. Mając do swojej dyspozycji więcej minut oraz ważniejszą rolę w ataku Serb może otrzeć się o powołanie do All- Star Game. Hawks zapewne będą zdobywać masę punktów, więc podbicie statystyk nie powinno być dużym problemem dla Bogdanovicia. Moim zdaniem jego umiejętności idealnie wpasują się w styl gry Atlanty i to powinien być przełomowy rok dla niego.


Wiemy, że jest to zawodnik bardzo pewny siebie i idealnie czuje się w roli lidera, co pokazuje nam regularnie w reprezentacji Serbii. Dlatego angaż w Hawks może mu pomóc wyeksponować te cechy i zagwarantować wejście na poziom gwiazdorski. Osobiście trzymam za niego kciuki, bo jest to niezwykle inteligentny zawodnik, który zawsze gra dla zespołu. Nie zdziwię się, jeśli niebawem zobaczymy dwóch Serbów w Meczu Gwiazd.


Dodatkowo rozważałem kandydaturę Michaela Portera Juniora czy Andrew Wigginsa, ale stwierdziłem, że Ci gracze nie mają szans na występ w Meczu Gwiazd, a jak wspominałem na początku, zwycięzcy tej nagrody zwykle przynajmniej ocierają się o ten poziom. Także na pewno zobaczymy wielu graczy, którzy pozytywnie nas zaskoczą jak chociażby Devonte Graham z Hornets przed rokiem, ale moim zdaniem statuetkę MIP zgarnie ktoś z wymienionej przeze mnie czwórki.


A kto Waszym zdaniem zgarnie tę nagrodę?

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3