To już koniec tej wspaniałej opowieści. Jak ją zapamiętamy?

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Andy Hayt/NBAE via Getty Images

To była świetna przygoda dla wszystkich, którzy nie mogli śledzić losów Chicago Bulls i Michaela Jordana na żywo. Seria “The Last Dance” przypomniała nam, jak wielkim graczem był MJ i jak wyjątkowa była tamta ekipa. 


Producenci serii starali się być kompleksowi. Przeprowadzili nas przez niemal wszystkie kluczowe wątki kariery Michaela Jordana, przy tym zdradzając wiele szczegółów, o których nie mogliśmy wiedzieć. Poznaliśmy MJ-a jako człowieka, który gra koszykówkę na najwyższym poziomie, a przy tym jest nieustannie otoczony niekoniecznie troskliwą opieką mediów, które z każdym sukcesem naciskały coraz bardziej. To inspirująca opowieść o człowieku z wyjątkowym życiorysem. 


Ale poznaliśmy także fantastyczne historie jego towarzyszy. Dennis Rodman był jak żywioł, a Phil Jackson wydawał się być jedynym trenerem, który na tamtym etapie kariery Rodmana, był w stanie nad nim zapanować. Zrobił to w absolutnie spektakularny sposób, za co bez cienia wątpliwości należą mu się ogromne brawa. MJ ma do Jacksona wieczny szacunek za to, w jaki sposób wykorzystał zarówno jego potencjał, jak i potencjał wszystkich graczy, którzy MJ-a przez te lata otaczali. 


Kluczowe było również podkreślenie roli, jaką odegrał w tym teatrze Scottie Pippen. Zwłaszcza ciekawy był wątek sezonu 1994/1995, gdy wszedł w buty lidera składu i to na nim spoczęła odpowiedzialność za wynik. Producenci pokazali wiele różnych stron Scottiego, nie zawsze dla niego przyjemnych. Był jednak bardzo ambitnym koszykarzem i czasami ambicja nie pozwalała mu się z pewnym decyzjami godzić. Koniec końców bez jego wkładu Bulls nigdy nie byliby takim samym zespołem, co do tego nie ma wątpliwości. 

Czytaj także: Tylko jeden gracz wypunktował Jordana

Dostaliśmy wszystko, czego oczekiwaliśmy, choć pojawiały się głosy, że powinno być więcej ujęć z samego sezonu 1997/1998, o którym de facto była ta opowieść. Producenci musieli jednak pracować z tym, co dostali od NBA Entertainment, które przechowywało te materiały przez ostatnie 20 lat. To Adam Silver i Michael Jordan musieli podjąć wspólną decyzję o ich wykorzystaniu. Dla Jordana był to znakomity ruch marketingowy. Przypomniał o tym, jak wielkim był graczem w momencie, gdy na scenie są inni próbujący zbić go z piedestału.


Już teraz na Netfliksie dostępne wszystkie 10 odcinków. Seria dobiegła końca, ale zapewne wielu z Was czekało aż będzie mogło jednego dnia obejrzeć ją w całości, dlatego gorąco zachęcamy do zarezerwowania całego dnia, bo to opowieść, która na pewno zmusi was do wielu refleksji. To widać, jak wiele dyskusji w świecie NBA otworzyła. Przez ostatnie tygodnie wszyscy rozmawialiśmy o Michaelu Jordanie i o jego fantastycznej walce na i poza parkietem. Przyspieszenie premiery dokumentu o ponad miesiąc było strzałem w dziesiątkę. 


ZOBACZCIE "OSTATNI TANIEC"!

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3