To oni skomponowali słynne intro Chicago Bulls!

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Chicago Bulls

Ten dźwięk zna każdy kibic koszykówki, prawdopodobnie każdy kibic sportu na świecie. Wszyscy kojarzą go z Bykami. Pierwsze dźwięki kawałka “Sirius” w aranżacji The Alan Parsons Project. Piosenka sięga 1982 roku… 


The Alan Parsons Project (Alan Parsons, Eric Woolfson) wypuścili “Sirius” jako kawałek promujący płytę “Eye in the Sky”. Było to zaledwie intro. Dwa lata później, DJ z Chicago - Tommy Edwards, rozstawiał się w jednym z chicagowskich kin, gdy usłyszał w głośnikach pierwsze dźwięki “Sirius”. Edwards był także spikerem na meczach Bulls i zaczął coraz poważniej myśleć o wykorzystaniu utworu The Alan Parsons Project, bo dostrzegł w tym duży potencjał.


- Im dłużej o tym myślałem, to coraz częściej pojawiała się w mojej głowie myśl - chwila, to może być kawałek Chicago Bulls!


Po kilku dniach Edwards kupił winyl “Eye in the Sky” i zaczął wypuszczać zawodników do podkładu “Sirius”. Tak zaczęła się historia, która trwa po dziś dzień i siłą rzeczy stała się częścią tożsamości Chicago Bulls. Kibice ekipy z Windy City nie wyobrażają sobie, by ich zespół mógł wychodzić na parkiet do czegokolwiek innego. 

Czytaj także: Bill Russell wyjaśnia Donalda Trumpa


Edwards już od 1977 roku zaczął eksperymentować z dźwiękiem i światłem na wyjściu koszykarzy. Jest pionierem wielu pomysłów, z których zespoły NBA i wielu innych lig korzystają do dziś. Przed “Sirius” było “Thriller” Michaela Jacksona i główny motyw z “Miami Vice”. Co ciekawe - pierwszy sezon, który Bulls rozegrali w pełni przy dźwiękach Alana Parsonsa to… 1984, czyli debiutancki rok na ligowych parkietach Michaela Jordana. Wszystko zatem złożyło się w jedną zgrabną całość. 


- Po prostu wiedziałem, że te połączenie ze sobą zagra - kontynuuje Edwards. - Bulls się w tym zakochali, MJ-owi także bardzo się spodobało. Potem już nigdy nie zmieniliśmy tego kawałka… 


Sami autorzy kawałka na początku nie wiedzieli o tym, że Bulls zaczęli wykorzystywać ich dźwięki przed rozpoczęciem meczów. Po prostu nie byli fanami sportu. Dopiero, gdy ludzie zaczęli o tym mówić, zorientowali się, że to doprawdy interesujący rozwój wydarzeń. Parsons stwierdził, że “dobrze by było, gdyby zapytali o zgodę”, ale nie miał do Edwardsa żalu i cieszy się, że wyszło jak wyszło. Umowa artystów z ligami sportowymi nie zapewniała tym pierwszym wielkich przychodów. Ale Parsons i jego partne r mogli się odkuć, bo utwór pojawił się w dokumencie “Ostatni taniec”.


- Producenci powiadomili mnie i w dość jasnych słowach wyjaśnili, że wykorzystają “Sirius” do cna w swoim dokumencie. Choć raz więc dostanę za to odpowiednią zapłatę - śmiał się Parsons. - Nigdy się nie spodziewałem, że intro do mojego albumu będzie tak związane ze sportem. Fani mogą nie wiedzieć, kto za tym stoi, ale nigdy nie napisałem tak często odtwarzanego kawałka - kończy.


Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3