W jaki sposób zarabia NBA?

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:

Co w zasadzie składa się na dochód najlepszej koszykarskiej ligi świata? Ostatnie lata przyniosły NBA ogromne zyski, co potwierdza, że Adam Silver skutecznie sprzedaje produkt.


NBA ma reputację najbardziej innowacyjnej organizacji sportowej w Stanach Zjednoczonych. David Stern rozpoczął biznesową rewolucję, a Adam Silver wzmocnił ją swoją ambitną wizją. NFL i MLB zostały z tyłu, cały czas starając się odtworzyć sukces koszykarskiego kolegi. Nie będzie to jednak zadanie łatwe. NBA stworzyła dla siebie idealne wręcz środowisko, choć nie da się ukryć, że mocno ucierpieli na skandalu wywołanym przez Daryla Moreya. Ciągle jednak prowadzą w wyścigu i warto wiedzieć, skąd de facto biorą się te pieniądze.

Liga założona w 1946 roku, większość swojej historii spędziła na pogoni za rywalami. Swój sukces opierała na kreatywności, co chwilę uruchamiając inicjatywy, których celem była sprzedaż - biletów, karnetów, koszulek i swojego wizerunku. Prawdziwym przełomem było wyjście poza Stany i zbudowanie rynku w Europie, Azji, Afryce i Ameryce Południowej. Żadna z lig nie miała tyle samozaparcia w promowaniu swoich gwiazd i żadna z lig nie była przekonana, co do własnej wartości w innych częściach globu. NBA parła, czasami jak jeździec bez głowy i tu znów muszę wrócić do chińskiego skandalu. Koniec końców nie mają sobie nic do zarzucenia.

NBA nie otrzymuje publicznych pieniędzy, więc nie publikuje otwartego sprawozdania finansowego. Wiemy jednak, że za sezon 2018/2019 liga zarobiła około 8 miliardów dolarów.

- NBA zarabia w głównej mierze na sprzedaży praw telewizyjnych, na sprzedaży swoich produktów, na zawieraniu umów sponsorskich i na sprzedaży biletów.

Kilka lat temu NBA podpisała 9-letnią umowę telewizyjną za łączną wartość 24 miliardów dolarów. Była to absolutnie rekordowa umowa - żadna organizacja sportowa w historii nie podpisała wcześniej tak gigantycznej umowy i nie zgarnęła tak ogromnej części tortu, jakim jest czas antenowy w największych światowych telewizjach. Dodatkowo nie możemy zapominać o platformie League-Pass, która jest jednym z najlepszych produktów, jakie NBA zapewnia swoim kibicom. Mieszkając w Polsce masz możliwość wykupienia kompleksowego pakietu, który mniej więcej za 600 PLN pozwoli ci obejrzeć wszystkie mecze sezonu regularnego i play-offów. Lokalne telewizje płacą mniej więcej 150/170 milionów dolarów rocznie za transmitowanie meczów danej drużyny.

W sezonie 2017/2018 po raz pierwszy w historii ligi na koszulkach pojawiły się reklamy. Kibice byli przeciwni, mówili o potrzebie hołdowania tradycji, a ta w jasny sposób przekazywała, że koszulki to świętość i nie powinno być na nich nic poza numerem, nazwą i ewentualnie logotypem producenta. NBA postanowiła jednak zignorować ten głos i koniec końców postąpiła słusznie. Kibice do nowego standardu się przyzwyczaili, a sprzedaż koszulek wcale nie zmalała. Był to rzecz jasna ukłon w stronę sponsorów, coraz chętniej zapraszanych do aktywnej współpracy. W tym zakresie Silver zostawia sporo pola do popisu szefom sprzedaży poszczególnych ekip. Zespoły mają w tym zakresie sporą swobodę działania.

Gdy NBA zmieniła producenta koszulek i podpisywała z Nike, sprzedaż wzrosła o 245% w kolejnym roku. Promocja produktów, szeroki asortyment i działania marketingowe pozwalają lidze dobrze rozpoznawać potrzeby konsumenta i skutecznie je spełniać poprzez wiele przekazów podprogowych. W tym kontekście świetnie sprawdza się wykorzystanie ambasadorów, czyli największych gwiazd ligi. Te mają w swoich kontraktach specjalne zapisy, które poniekąd zmuszają ich do działań promocyjnych. Liga nie może sobie pozwolić na to, by zmarnować potencjał takich graczy, jak Giannis Antetokounmpo, czy obecnie Luka Doncić.

Co ciekawe - sprzedaż biletów przestała być głównym źródłem zasilania kont bankowych 30 ekip. W poprzednim sezonie, średnia widzów na trybunach wielu ekip wynosiła 15/19 tysięcy widzów. Przy średnim koszcie biletu na poziomie 100 dolarów, jest to konkretny zysk, którego z całą pewnością nie można bagatelizować. To wszystko składa się na BRI (Basketball Related Income). Pod tym hasłem kryje się coroczny zysk notowany przez NBA. Duża część BRI jest dzielona na 30 drużyn, które w ten sposób spłacają kontrakty swoich zawodników. To bardzo często kość niezgody w dyskusjach pomiędzy ligą, grupą właścicieli, a związkiem zawodników. W 2011 roku sezon regularny zaczęliśmy w grudniu, bo NBPA (unia graczy) nie chciała odpuścić swoich żądań dotyczących podziału zysków. Kolejne lata rozwoju mogą przynieść kolejne takie dysputy.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3