Którzy gracze zmienili kluby? Analiza rynku!

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
Getty Images

Minionej nocy byliśmy świadkami pierwszego wirtualnego draftu NBA, podczas którego dokonano również kilku znaczących ruchów transferowych. Za chwilę dowiecie się, co one oznaczają dla poszczególnych drużyn i jakie są ich plany na przyszłość!

Zacznijmy może od pretendentów do tytułu w nadchodzącym sezonie, czyli Philadelphii 76ers. Na razie zdecydowanie najlepszym ruchem jest zatrudnienie nowego generalnego managera Daryla Moreya, który już w kilka dni dokonał znakomitych transferów. Wytransferowanie, wydawałoby się niemożliwego do wymiany, kontraktu Ala Horforda jest majstersztykiem. Dzięki temu ruchowi Sixers zaoszczędzą ponad 80 mln dolarów w ciągu 3 najbliższych lat i pozbywają się niepasującego do systemu gry zawodnika. W zamian pozyskują doświadczonego Danny’ego Greena (i Terrance'a Fergusona), który powinien pasować o wiele lepiej do duetu Simmons – Embiid, a jego kontrakt kończy się po tym sezonie, co również jest bardzo istotne.


Dodatkowo Morey'owi udało się pozyskać jednego z najlepszych strzelców trzypunktowych na świecie, Setha Curry’ego z Dallas Mavericks! Oddali w zamian Josha Richardsona, który podobnie jak Horford niekoniecznie pasował do stylu drużyny oraz miał wyższą umowę niż młodszy brat Stephena.


Fani Sixers mogą tylko przyklasnąć na te ruchy. Po pierwsze pozyskani gracze powinni idealnie wkomponować się do zespołu oraz w nadchodzących latach budżet klubu z Pensylwanii nie wygląda już tak dramatycznie, jak przed kilkoma dniami. W kolejnych tygodniach powinniśmy zobaczyć kolejne ruchy, dzięki którym Philadelphia będzie starała się pozyskać jak najlepszych strzelców dystansowych, którzy pomogą stworzyć o wiele lepszy spacing dla swojej pary gwiazd. Morey chce zrobić wszystko, aby nie rozbijać tego duetu i zamierza spróbować zmaksymalizować ich talenty, aby już w nadchodzących rozgrywkach spełnić wysokie oczekiwania, przed jakimi stoi zespół Doca Riversa.


Clippers się zbroją!


Kolejnym zespołem marzącym o mistrzostwie są bez wątpienia Los Angeles Clippers. Minionej nocy wykonali pierwszy ruch, który ma im pomóc w osiągnięciu tego celu. Ich szeregi zasili Luke Kennard z Pistons. Leworęczny strzelec jest również bardzo dobrym kreatorem gry w pick & roll, na pewno będzie nadwyżką nad Landry’ego Shameta i Rodneya McGrudera, którzy zostali załączeni w tej wymianie. Pierwszy wylądował w Nets, a drugi w Pistons.


Ten ruch pokazuje, że Clippers bardzo zależy na wzmocnieniu rozegrania z pozycji obwodowych. Stąd nie mogą nas dziwić doniesienia o pozyskaniu Rajona Rondo, który również jest bardzo chętny, aby nadal grać w Los Angeles. Pozyskanie Schrodera przez Lakers zamknęło mu powrót do Jeziorowców, ale ich rywale zza miedzy na pewno chętnie skorzystają z jego usług, a dla samego Rondo będzie to idealne miejsce, aby znów grać o najwyższe laury.


Kolejnymi ruchami ze strony Clippers powinno być wzmocnienie pozycji centra, dlatego warto śledzić, co postanowią zrobić z Montrzelem Harrellem.


Nets uzupełniją skład


Bardzo dobre ruchy wykonali kolejni faworyci nadchodzących rozgrywek Brooklyn Nets. Od Pistons udało im się pozyskać świetnego defensora na pozycje 1-3 Bruce'a Browna, w zamian za rozczarowującego Drazana Musę oraz mało istotny dla nich pick w drafcie. Dodatkowo za kolejny pick dostają świetnego strzelca dystansowego z Clippers, Landry'ego Shameta.


Nie są to ruchy, które budzą wielkie zainteresowanie mediów, ale są bardzo wartościowym wzmocnieniem i tak już silnej kadry Nets. Moim zdaniem włodarze z Brooklynu powinni zrobić wszystko, aby zatrzymać Joe Harrisa i nie ulegać pokusie pozyskania Jamesa Hardena. Tu i tak jest nieograniczony potencjał ofensywny w postaci Duranta, Irvinga, LaVerta czy Dinwiddie. Dodajmy istotnych graczy jak Harris, Allen, Jordan czy nowo pozyskany Shamet, a jedyną (kluczową!) kwestią zostanie zaspokojenie ego wszystkich w drużynie, bo chętnych do zdobywania punktów nie zabraknie.


Bucks grają all-in!


Największy przegrany poprzedniego sezonu to bez wątpienia Milwaukee Bucks. Strach przed stratą dwukrotnego MVP ligi za darmo w kolejnym off-season spowodował, że włodarze z Wisconsin wykonali bardzo agresywne ruchy transferowe. Oddanie prawie połowy składu za Jrue Holiday’a i Bogdana Bogdanovica ma skłonić Giannisa do podpisania wieloletniej umowy w Milwaukee. Jest to moim zdaniem jedyne słuszne posunięcie ze strony włodarzy Bucks, które powinno się opłacić.


Niestety dochodzą nas słuchy, że transfer Serba nie jest do końca dogadany i sam zainteresowany nie zgodził się jeszcze na taki obrót spraw. Byłby to bardzo duży cios dla Kozłów, jeśli finalnie nie doszłoby do tej transakcji. Pierwsza piątka w postaci Holiday, Bogdanovic, Middleton, Antetokounmpo i Lopez byłaby bez wątpienia najsilniejsza w lidze, dlatego kibicom Bucks pozostaje trzymać kciuki, aby jednak Serb dołączył ostatecznie do zespołu. Gdy to się uda, wtedy pozostanie nakłonić kilku weteranów NBA do podpisania minimalnych umów w zamian za szansę gry o mistrzowski tytuł w nadchodzącym sezonie.


Lillard dostaje wsparcie!


Robert Covington w Blazers to zapewne najlepsza wiadomość, jaką Damian Lillard ostatnio usłyszał. W końcu Portland dostają skrzydłowego zdolnego bronić kilka pozycji, który ma całkiem dobry rzut trzypunktowy. Poświęcają zaledwie starzejącego się Trevora Arizę i mało istotny (dla nich) pick w drafcie. Zobaczymy, czy ten ruch spowoduje pożegnanie się z Carmelo Anthonym. Na pewno Blazers dają wyraźny sygnał, że chcą wykorzystać prime Lillarda i zagrają o pełną pulę przez najbliższe dwa, trzy sezony!


Rockets do rozbiórki!


Bardzo gorąca atmosfera panuje w Teksasie. Westbrook i Harden nie chcą już dalej grać ze sobą i żądają transferu. Wartość transferowa pierwszego jest podobno tak niska, że prawdopodobnie tylko nowojorscy Knicks, tak bardzo spragnieni wielkiej gwiazdy, będą w stanie zaproponować satysfakcjonujący pakiet za byłego MVP. Jego wartość sportowa maleje, a kontrakt jest ogromny stąd mało, kto jest zainteresowany.


Natomiast Harden odrzucił propozycję 100 milionów dolarów za 2 sezony, jaką dostał od Rakiet! To świadczy tylko o dużej chęci zmian ze strony najlepszego strzelca ligi. Problemem jest jednak, że właściciel Houston nie zamierza go oddawać poniżej wartości, jaką stanowi „Brodacz” i ma zamiar poczekać na satysfakcjonujące oferty. Także impas w Houston może jeszcze trochę potrwać. Natomiast oddanie Covingtona i od razu potem Arizy za dwa picki w drafcie może świadczyć o próbie znalezienia oszczędności lub początku przebudowy.


Przypomnijmy tylko, że właściciel Rockets jest przede wszystkim biznesmenem, dla którego liczą się pieniądze. Także możliwe, że zdał sobie sprawę o wyczerpanym potencjale mistrzowskim i teraz zamierza oszczędzić kilkanaście milionów dolarów. Dodajmy napięcie polityczne z zawodnikami i zarządem, ponieważ jest zatwardziałym poplecznikiem Donalda Trumpa, a możemy mieć prawdziwą przyczynę konfliktów i czystek w klubie wiedząc, że większość graczy to zwolennicy demokratów.


To pierwsza część naszej relacji ze świata transferów NBA. W kolejnych odsłonach przyjrzymy się pozostałym drużynom oraz ich aktualnej sytuacji. Z zapartym tchem będziemy śledzić następne transfery i na pewno podzielimy się z Wami naszymi przemyśleniami na ich temat.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3