Władze PZKosz sięgnęły DNA!

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
własne

To się w głowie nie mieści. To jest po prostu niepojęte. Już do tej pory włodarze ekip Energa Basket Ligi mieli dużo luzu w oszukiwaniu zawodników i niewypłacaniu im pieniędzy. Teraz dostali go jeszcze więcej. 


Pod przykrywką epidemii koronawirusa, władze PZKosz postanowiły wprowadzić kilka niezwykle istotnych i skandalicznych zmian regulaminowych. W zasadzie prezes Radosław Piesiewicz i spółka zakopali wszystko, nad czym liga pracowała ostatnich kilkanaście lat i de facto zezwolili klubom na bandyctwo bez widma jakiejkolwiek kary. Okazało się, że z regulaminu pozbyto się kilka ważnych punktów, które stawiały drużynom warunki w kontekście budowania budżetu i finansowego zabezpieczenia. Jako pierwszy napisał o tym Przegląd Sportowy.


Najciekawszy i najbardziej niezrozumiały jest bez wątpienia zapis o braku respektowania wyroków BAT (koszykarski trybunał arbitrażowy), który zajmuje się rozstrzyganiem sporów między zawodnikami i klubami. Czyli jeśli BAT stwierdzi, że klub ponosi winę za niewypłacenie zawodnikowi części kontraktu, to nie będzie to miało absolutnie żadnego znaczenia dla PLK; nie będzie to w żadnym wypadku sygnał alarmowy, że władze tego klubu mogą operować na wirtualnych budżetach i mieć podobnych wyroków więcej. 

Czytaj także: Europa kończy granie


To zupełnie tak, jakby liga umyślnie im na to pozwalała. Pozostał zapis o tym, że budżet klubu musi wynosić minimum 2 miliony złotych, ale wystarczy złożyć jedynie “stosowne” oświadczenie, bez jakiegokolwiek potwierdzenia faktycznego stanu rzeczy. Po raz kolejny - CZY LECI Z NAMI PILOT? Wystarczy, że zadzwonisz do pana prezesa i zadeklarujesz, że masz pieniądze. On powie, jak wspaniały jesteś i pozwoli ci kontraktować zawodników na nowe umowy, mimo że twoja kasa jest pusta. Pracowałem w PLK… wiem, jak się to odbywa. 


Zaświadczenia z ZUS? Nie no proszę Was… załatwcie to sami i nie zawracajcie nam głowy pierdołami. Urząd skarbowy? Dajcie spokój, podpiszcie ugodę i jakoś to na pewno będzie. Rozumiecie co się stało? Liga, która powinna stać na straży normalności, świadomie pozwoliła klubom na łamanie przepisów. To jest nie tylko niepoważne, to jest celowe działanie na szkodę polskiej koszykówki i ktoś powinien się tym poważnie zainteresować. 


Nowy sezon startuje 27 sierpnia. Odnosimy wrażenie, że “uproszczona” rzeczywistość przyniesie nam jeszcze wiele kontrowersji, z których prezes Piesiewicz zapewne będzie próbował się wykaraskać oskarżeniami w kierunku swoich oponentów. Jest święcie przekonany o tym, że działa na rzecz dobra polskiego basketu, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Jest manipulowany i sterowany, poza tym nie ma pojęcia o zdrowym managemencie. Zamiast próbować nadać Basket Lidze profesjonalnego wyrazu, dożylnie podaje PLK zabójczą truciznę. 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3