Zapowiedź finału: Lebron James zbliży się do Jordana?

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
sbnation.com

Już dziś w nocy pierwsze starcie w wielkim finale NBA! Zespół Los Angeles Lakers ma zamiar dokończyć zadanie wyznaczone im na początku tego sezonu. Czy Miami Heat stać na jeszcze jedną niespodziankę, czy jednak ich piękna seria zakończy się na drużynie z miasta aniołów? Przekonamy się już niebawem!

Ten finał jest dość niespodziewanym pojedynkiem. Jeszcze przed kilkoma tygodniami nikt nie wymieniał Miami Heat w gronie zespołów mogących realnie powalczyć o tytuł mistrzowski. Owszem byli jedną z czołowych ekip na wschodzie, ale mało kto uważał, że zespół bez gwiazd największego kalibru będzie w stanie zabrnąć aż tak daleko. Jednak drużyna z Florydy pokazała, co to znaczy kolektyw i gra zespołowa. Ich pasja i determinacja oraz znakomity podział ról w zespole doprowadziły ich na szczyt swojej konferencji, czy to wystarczy, aby wspiąć się na szczyt całej ligi?


Być może, jednak tym razem przeciwnik jest z najwyższej półki i pokonanie Lakers będzie wymagało zagrania czterech perfekcyjnych spotkań. Jeziorowcy dysponują prawdopodobnie najlepszym duetem w lidze w postaci Jamesa i Davisa oraz grupą zadaniowców, którzy podobnie jak zawodnicy Heat, doskonale znają swoje role i świetnie je wypełniają.


Obie ekipy są na fali wznoszącej i ich forma zwyżkuje z meczu na mecz. Każdy zespół ma swoje atuty i świetnych szkoleniowców. Spodziewam się dużej ilości obrony strefowej w wykonaniu Miami, aby Adebayo był jak najbliżej obręczy i mógł walczyć o zbiórki z wysokimi graczami Lakers. To właśnie ten element gry może być decydujący w końcowym rozrachunku. Jeśli Heat przeciwstawią się zbiórkom w ataku i łatwym ponowieniom akcji przez rywali, to mają spore szanse na sukces. Jednak jeśli zostaną zdominowani pod koszem, to będą musieli liczyć na niesamowitą formę swoich strzelców, aby pokryć te straty.


Równocześnie jestem bardzo ciekaw, w jakiej formie rzutowej będą zawodnicy Lakers. Bo jeśli Miami uda się wypchnąć ich spod kosza i ograniczyć rzuty z pola trzech sekund, to celne „trójki” będą bardzo istotne w ataku pozycyjnym Lakers. Tutaj na pewno Heat mają przewagę, bo posiadają zdecydowanie więcej graczy, którzy mogą trafiać seriami.


Ostatnią istotną kwestią, na którą chcę zwrócić uwagę, będą punkty zdobywane po stratach rywali. Obie ekipy są wyśmienite w tych playoffs w wymuszaniu błędów rywali i zamienianiu tego na łatwe punkty. Dlatego żadna z ekip nie może sobie pozwolić na niedokładności i nonszalancję z piłką, bo rywale wykorzystają to błyskawicznie.


Kluczowy pojedynek:

Anthony Davis vs. Bam Adebayo


Tutaj upatruję decydującego czynnika o wyniku tej serii. Spodziewam się, że Heat jako tako będą w stanie ograniczyć poczynania „Króla”, bo mają kilku zawodników mogących to uczynić. Dlatego uważam, że absolutnym priorytetem będzie uprzykrzenie życia Davisowi, a to powinno być w głównej mierze zadanie Adebayo.


Młody center gra do tej pory fenomenalnie i jego dalsza świetna postawa jest konieczna do nawiązania walki przeciwko Lakers. Tym razem zostanie jednak desygnowany do krycia jednego z najlepszych podkoszowych na świecie, a w dodatku często będzie zmuszony do przepychania się z Howardem i McGee, co bez wątpienia nadwątli jego siły. Musi być niezwykle agresywny w ataku, bo Davis nie lubi ostrej walki fizycznej oraz nie może łapać głupich fauli, aby grać w decydujących momentach.


Natomiast Davis musi pokazać, że potrafi grać przeciwko równie sprawnemu i wysokiemu zawodnikowi. Do tej pory miał łatwe zadania w każdej serii, bo nie miał godnych siebie przeciwników. Także też ma sporo do udowodnienia i jeśli podtrzyma swoje statystyki, to Lakers będą na dobrej drodze do zwycięstwa.


As w talii:

Goran Dragić


Słoweniec jest w bardzo dobrej dyspozycji i aktualnie jest najlepszym strzelcem zespołu z Miami. Jego penetracje podkoszowe i akcje pick&roll na pewno będą bardzo niewygodne do obrony dla drużyny przeciwników. Jeśli regularnie będzie w stanie dostawać się na linię rzutów wolnych oraz uda mu się łamać obronę Lakers uruchamiając strzelców Heat, to Lakers powinni mieć ciężką przeprawę.


Jego dobra gra będzie niewątpliwe kluczem do sukcesów zespołu z Florydy. On i Butler muszą wywierać nieustanną presję na obronę sowimi wjazdami, a wtedy na pewno stworzy się więcej miejsca dla strzelców.


Typ:


Na pewno zobaczymy wiele twardej fizycznej gry, bo obie drużyny lubią solidną defensywę. Niewątpliwe ekipa z Los Angeles jest faworytem w tym starciu i LeBron James nie ma zamiaru przegrać kolejnego finału w swojej karierze. Spowodowałoby to lawinę negatywnych komentarzy i negowanie jego sukcesów. Miami na pewno zagra niezwykle intensywnie i spróbuje wielu sztuczek, aby wytrącić z rytmu gwiazdy przeciwnika.


Jednak moim zdaniem (mimo że sercem liczę na powtórkę z 2011 roku, gdzie wygrała ekipa skazywana na pożarcie) zwycięży przewaga talentu, która niewątpliwie jest po stronie Jeziorowców. Spodziewam się pięknej walki i niesamowitych emocji, ale na końcu zatriumfuje drużyna, która ma większe gwiazdy w składzie.


Lakers w 6.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes
za 3