Lakers ściągną Dillona Brooksa?

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
AP Photo

To byłby prawdziwy chichot losu, gdyby Los Angeles Lakers za cel transferowy obrali… Dillona Brooksa. Ten w ostatnich meczach wchodził w bezpośrednie spięcia z LeBronem Jamesem. Panowie nie pałają do siebie sympatią. 

‍

Skrzydłowy Phoenix Suns Dillon Brooks może nie cieszyć się sympatią LeBrona Jamesa ani kibiców Los Angeles Lakers, ale głos ekspertów wskazuje na to, że klub z LA powinien spróbować go pozyskać. Poprawa defensywy pozostaje dla Lakers absolutnym priorytetem. Herb Jones albo Dillon Brooks daliby tej drużynie typ stopera, który może pomóc w konekście play-offów.

‍

Żaden z nich nie powinien zrujnować ataku, ale Lakers nie są zespołem oddającym dużo trójek ani szczególnie skutecznym zza łuku. W grudniu Lakers byli fatalni w obronie. Ich rating na poziomie 122,4 był 29. wynikiem w całej NBA. Wszystko wskazuje na to, że jedyną realną drogą do wyraźnej poprawy jest transfer. Brooks rozgrywa najlepszy ofensywnie sezon w swojej karierze. 

‍

W rozgrywkach 2025/26 29-latek notuje średnio 21,4 punktu, 3,1 zbiórki, 1,6 asysty i 1,3 przechwytu na mecz, trafiając 46% rzutów z gry oraz 34,2% zza linii trzech punktów. Oczywiście Brooks nie jest wybitnym strzelcem, a jego produktywność ofensywna spadłaby, grając obok Jamesa, Luki Doncicia i Austina Reavesa. Mimo to nadal mógłby być bardzo wartościowym elementem tej drużyny.

‍

Ale czy James byłby w stanie ten transfer przegryźć? Obaj wielokrotnie wchodzili ze sobą w ostre spięcia, począwszy od serii Lakers z Memphis Grizzlies w pierwszej rundzie play-offów 2023 roku. Brooks, występujący wówczas w barwach Grizzlies. Lakers rozgromili wówczas Memphis różnicą 40 punktów w szóstym meczu serii, a Brooks został z niczym. Nie powstrzymało go to jednak przed kolejnymi starciami z Jamesem.

‍

Napięcie między nimi ponownie dało o sobie znać 14 grudnia podczas meczu Lakers z Suns. Brooks i James grali bardzo fizycznie, a ten drugi stracił nad sobą panowanie, gdy Brooks w jednym z momentów uderzył piłkę w jego kierunku. Wściekłego Jamesa musieli powstrzymywać koledzy. 

‍

Problem w tym, że wyciągnięcie Brooksa z Phoenix nie będzie łatwe. Suns nie mają realnego powodu, by się go pozbywać, zwłaszcza przy bilansie 20–14. To nie jest zespół, który podchodzi do trade deadline w roli sprzedającego.  Lakers dysponują też tylko jednym wyborem w pierwszej rundzie, który mogą zaoferować (2031 lub 2032). Czy taki pick oraz zawodnicy na wygasających kontraktach, jak Rui Hachimura i Gabe Vincent, wystarczyliby, by Suns zgodzili się oddać Brooksa? 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes