Cleveland Cavaliers długo musieli czekać na jego powrót do gry. Max Strus w końcu wybiegł na parkiet. Koszykarz opuścił 67 meczów po złamaniu stopy.
Max Strus wszedł w mecz z Dallas Mavericks kapitalnie. Co prawda na parkiecie pojawił się wchodząc z ławki, ale w niecałe 23 minuty zapisał 24 punkty oraz 8 zbiórek. Trafił przy tym kapitalne 6 z 7 rzutów za trzy, kończąc mecz na 77,8% skuteczności. Dallas Mavericks wygrali jednak to spotkanie 130:120.
- To naprawdę wzruszający dzień. Widziałem go na co dzień, gdy przechodził przez wszystkie najtrudniejsze procesy. Walczył o swój powrót z całych sił. Dostaliśmy ogromny zastrzyk energii, gdy wrócił do naszej szatni. Wierzę, że to pomoże nam nie tylko w jednym meczu, ale w całym sezonie - nie krył radości z powrotu zawodnika Kenny Atkinson, trener Cavaliers.
W poprzedniej kampanii skrzydłowy rozegrał 50 meczów, z czego 37 rozpoczął w pierwszej piątce. Zapisywał średnio 9,4 punktu, 4,3 zbiórki oraz 3,2 asysty. Trafiał średnio 44,2% z gry oraz solidne 38,6% za trzy.