W swoich najlepszych latach stanowił o sile Los Angeles Lakers. W pewnym momencie jego kariera stoczyła się po równi pochyłej, a Lamar Odom miał ogromne problemy z tym, by się pozbierać. Teraz opowiada o najtrudniejszym okresie.
W ostatniej rozmowie w podcaście Locked In, Lamar Odom z porażającą szczerością opowiedział o tym, co wydarzyło się w Las Vegas w 2015 roku. Fakt, że przeżył - traktuje jako cud. Wielu rzeczy musiał się uczyć na nowo, podczas gdy świat nie wiedział, z czym w zasadzie były koszykarz NBA musi się tak naprawdę mierzyć.
- Oczywiście pewnie jestem tu z jakiegoś powodu, prawda? Bo nie znam żadnej znanej osoby, żadnego człowieka, który zostałby tak kompletnie pozbawiony szans, wykorzystany i wmanewrowany w taką sytuację. [...] Myślę, że to jest chyba jeden z niewielu powodów, dla których Bóg mnie ocalił. Powiedziałem wtedy: ‘Dobra, wezmę kokainę i zrobię to, zanim pójdę do klubu ze striptizem’. Albo zanim pójdę do klubu, czy gdziekolwiek indziej, rozumiesz? Medycznie to jest właściwie niemożliwe, żeby mieć 12 udarów i sześć zawałów serca i przeżyć — nieważne, czy jesteś przytomny, czy nie…
- Nie wiem, czy da się znaleźć kogoś takiego. Jeden udar i ludzie często nie są w stanie ruszyć połową ciała, wiesz, o co chodzi. A tu sześć udarów, 12 zawałów. Pewnie jestem tu z jakiegoś powodu. Żeby opowiedzieć swoją historię. Mam nadzieję, że komuś zmieni ona życie - dodaje.
- Musiałem się uczyć od nowa. Nie kontrolowałem nawet potrzeb fizjologicznych. Mówisz o pokorze. Ludzie nazywali mnie ćpunem, narkomanem. Jestem dwukrotnym mistrzem, a siedzę w szpitalu Sinai i nawet… ktoś musi mi zmieniać pieprzoną pieluchę co trzy, cztery godziny, bo nie potrafię utrzymać. Muszę się uczyć chodzić - kontynuował.
Dziś u Odoma nie ma uciekania od odpowiedzialności. Nie ma prób łagodzenia prawdy. On wie, jak blisko był śmierci. Wie, jak nieprawdopodobne było to, że przeżył. Jego kariera na zawsze będzie obejmować mistrzowskie pierścienie, rozmowy o nagrodzie Sixth Man of the Year i wszechstronność na elitarnym poziomie w barwach Lakers. Jednak dziś jest przedstawiany inaczej. Na szczęście udało mu się podnieść i chce to wykorzystać, by stanowić przykład dla innych.