Victor Wembanyama nie dokończył meczu Spurs z Knicks z powodu urazu kolana. Wygląda jednak na to, że skończyło się na strachu. Ciekawie było w końcówkach meczów Raptors z Nuggets oraz Wizards z Bucks.
Julian Champagnie zdobył rekordowe w swojej karierze 36 punktów i ustanowił rekord klubu, trafiając 11 rzutów za trzy, a San Antonio Spurs — mimo utraty Victora Wembanyamy — zdołali odrobić straty i pokonać New York Knicks 134:132. Wembanyama zakończył spotkanie z dorobkiem 31 punktów i 13 zbiórek w zaledwie 24 minuty, po czym na nieco ponad 11 minut przed końcem meczu zszedł z parkietu, utykając z powodu urazu nogi. W końcówce pojawił się jednak ponownie na ławce rezerwowych.
W barwach Knicks Jalen Brunson rzucił 29 punktów, a Karl-Anthony Towns i Jordan Clarkson dołożyli po 20. Nowy Jork przerwał w ten sposób serię trzech zwycięstw z rzędu. Wembanyama wrócił na ławkę Spurs na 1:22 przed końcem, idąc spokojnie i bez widocznego utykania. W jednej z akcji u Wemby’ego doszło do przeprostu kolana. Trudno powiedzieć, czy Francuz będzie pauzował i jak długo. W międzyczasie Champagnie trafił dwie trójki i w serii 16:2 doprowadził do remisu 86:86 w połowie trzeciej kwarty. W czwartej odsłonie zdobył 12 punktów, trafiając cztery z pięciu rzutów za trzy, a San Antonio całkowicie zniwelowało dwucyfrową stratę i przechyliło szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Peyton Watson zdobył 24 punkty, Jamal Murray dołożył 21, a Denver Nuggets odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo bez kontuzjowanego Nikoli Jokicia. Przy stanie 106:103, dla Raptors pojawiła się szansa po tym, jak na trzy sekundy przed końcem Bruce Brown spudłował oba rzuty wolne dla Denver. Raptors byli przekonani, że doprowadzili do dogrywki, gdy Brandon Ingram trafił za trzy od tablicy równo z końcową syreną, jednak po analizie wideo kosz nie został uznany. Piłka wciąż była na jego palcach w momencie, gdy czas się skończył.
Nuggets już wcześniej musieli radzić sobie bez podstawowych zawodników — Aarona Gordona, Christiana Brauna i Cama Johnsona. Problemy kadrowe pogłębiły się jeszcze bardziej, gdy Jonas Valanciunasn na 4:03 przed końcem trzeciej kwarty musiał opuścił parkiet z powodu naciągnięcia prawej łydki. Ingram zakończył mecz z dorobkiem 30 punktów dla Toronto. Immanuel Quickley zdobył 22 punkty, a Scottie Barnes zanotował triple-double — 20 punktów, 14 zbiórek i 10 asyst.
C.J. McCollum trafił decydujący rzut z wyskoku na sekundę przed końcem i zapewnił Washington Wizards zwycięstwo. Trafienie McColluma było zwieńczeniem jego 18-punktowego występu. Alex Starr i Bub Carrington zdobyli po 20 punktów. Giannis Antetokounmpo rzucił 33 punkty dla Bucks. Kevin Porter Jr zdobył 19 punktów. Layup Kyle’a Kuzmy w końcówce trzeciej kwarty dał Milwaukee prowadzenie 88:86 przed ostatnią odsłoną. W czwartej kwarcie Bucks popełnili jednak cztery straty w pierwszych dwóch minutach, co napędziło serię Wizards 13:3. Na 9:56 przed końcem gospodarze wyszli na prowadzenie 99:91.
Washington powiększył przewagę do 10 punktów, zanim Milwaukee odpowiedziało serią siedmiu punktów z rzędu, w tym dwoma koszami Antetokounmpo, zmniejszając stratę do 104:107 na 6:27 przed końcem. Myles Turner trafił jeden z dwóch rzutów wolnych, wyprowadzając Bucks na prowadzenie na 1:15 przed syreną, a Antetokounmpo dołożył kolejne dwa, powiększając przewagę do trzech punktów. Ostatnie słowo należało jednak do Wizards, którzy w finałowej akcji przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę.