Sochan odniósł się do przepychanki z Vanderbiltem

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:

Po meczu Spurs i Lakers, Jeremy Sochan spełnił obietnicę Jareda Vanderbilta i podszedł do niego, gdy ten poprosił o konfrontację. Po meczu reprezentant Polski podzielił się swoimi spostrzeżeniami. 

W tamtym momencie wyglądało to na sytuację zupełnie znikąd. Spurs pokonali Lakers 107:91, trwały już pomeczowe uściski dłoni i krótkie rozmowy, gdy nagle doszło do małej konfrontacji między Jarredem Vanderbiltem z Lakers a Jeremym Sochanem ze Spurs. Jako pierwszy między zawodników wszedł De’Aaron Fox, próbując załagodzić sytuację, a chwilę później dołączył Luka Doncić. W trakcie zajścia Julian Champagnie ze Spurs odepchnął Vanderbilta.

- Musiałem coś do niego powiedzieć w trakcie meczu i możliwe, że nie było to zbyt miłe — przyznał Sochan. - On chyba odebrał to w niewłaściwy sposób i kazał mi podejść do siebie po meczu. Tak też zrobiłem. Wymieniliśmy kilka uprzejmych zdań. Ja byłem spokojny i raczej w dobrym nastroju, a druga strona nie bardzo. Po prostu w tamtym momencie nie był emocjonalnie stabilny. To coś, nad czym musi popracować. Takie jest życie - dodał. 

Vanderbilt i Sochan mają swoją historię. W poprzednim sezonie obaj zostali wyrzuceni z parkietu po konfrontacji. W czwartej kwarcie jednego z marcowych spotkań Sochan ruszył pod kosz, a Vanderbilt został odgwizdany za uderzenie łokciem. Po gwizdku Vanderbilt popchnął Sochana, ten odpowiedział rzuceniem piłką, a wtedy Vanderbilt ruszył z mocnym pchnięciem i trzeba było ich rozdzielać. Obie drużyny zmierzą się jeszcze raz w tym sezonie — 10 lutego w Los Angeles.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes