Ayton wyleciał z boiska. Sędziowie znów przesadzili?

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:

Houston Rockets wygrali pierwszy mecz w serii z Los Angeles Lakers. Zespół z Miasta Aniołów przegrał trzecią kwartę aż 18:34 i w ostatniej części meczu nie był w stanie odwrócić wyniku. Ale nie zabrakło kontrowersji…

Chodzi o sytuację z trzeciej karty, po której to sędziowie zdecydowali się wyrzucić z parkietu Deandre Antona. Podkoszowy Los Angeles Lakers otrzymał flagrant foul 2 za uderzenie łokciem w głowę Alperena Senguna. Sędziowie poszli do monitora, aby dokładnie obejrzeć sytuację i ogłosili, że faul był niepotrzebny oraz nadmierny. Dlatego wyrzucili go do szatni.

Lakers w tym momencie przegrywali już 57:76 i ciężko byłoby im wygrać to spotkanie nawet, gdyby Ayton pozostał na parkiecie. Podkoszowy grał bardzo dobre zawody, będąc wówczas liderem zespołu z 19 punktami oraz 10 zbiórkami.

Dziś do zwycięstwa zabrakło przede wszystkim lepszego występu LeBrona Jamesa, który trafił jedynie 2/9 rzutów z gry. Ostatni raz dwa, lub mniej rzutów trafił w 2014 roku w finałach konferencji z Indianą Pacers. Co ciekawe, żaden z obecnych graczy Lakers nie był jeszcze w NBA.

- Jeśli chcemy wygrać tę serię, to musimy zacząć dbać o piłkę, zbierać lepiej w obronie i wykazać się taką samą determinacją, jaką dziś pokazaliśmy. Ale nie przejmuję się tym. Faktycznie w tym meczu pogrążyły nas straty, które były przez cały mecz - stwierdził LeBron.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes