Wiemy już, że to nie będzie ostatnia odsłona rywalizacji. Spurs wygrali pierwszy mecz w Nowym Jorku i kolejnej nocy staną przed szansą na odwrócenie losów serii i odzyskanie przewagi własnego parkietu.
Spurs wprowadzili kilka kluczowych zmian w meczu numer trzy — zarówno w ataku, gdzie konsekwentnie atakowali obręcz mimo zagęszczenia pola trzech sekund przez obronę Knicks. Wembanyama spędzał więcej czasu kryjąc Harta i operując w okolicach kosza, zamiast pilnować Karl-Anthony’ego Townsa. To okazało się kluczowe posunięcie i teraz ruch jest po stronie trenera Mike’a Browna.
Jalen Brunson w całej serii trafia tylko 37% z gry, ma tyle samo strat co asyst, a Knicks są na minusie (-13), gdy jest na parkiecie (dla porównania +31 z Townsem). Wcześniej Spurs potrafili ograniczyć efektywność takich gwiazd jak Shai Gilgeous-Alexander czy Anthony Edwards. Tamte drużyny nie miały jednak odpowiedniej głębi składu. Knicks teoretycznie ją mają, ale Brunson musi zacząć podejmować lepsze decyzje, zwłaszcza z piłką w ręce.
Spurs częściej też stosowali zmiany krycia, wystawiając skrzydłowych i obrońców przeciwko Townsowi zamiast Wembanyamy, co wyraźnie zaburzyło ofensywę Nowego Jorku. Knicks potrzebują takiego Townsa, jakiego oglądaliśmy w dwóch pierwszych meczach serii. W meczu numer trzy zdobył tylko 11 punktów, bo zastosowana przez SAS taktyka przyniosła oczekiwany skutek.
San Antonio oddało 40 z 84 rzutów spod kosza lub bardzo blisko obręczy — w tym wjazdy Stephona Castle’a i alley-oopy do Wembanyamy. To duża zmiana względem dwóch pierwszych meczów, kiedy Knicks kontrolowali grę pod koszem.
- Na pewno coś zmienimy i dostosujemy schematy, żeby lepiej bronić pomalowane, bo oni są bardzo groźni, gdy tam wchodzą. Wemby przy rollu ściąga na siebie kilku obrońców - powiedział Hart. - Musimy poprawić ruch piłki, zdecydowanie - powiedział Towns. - Mamy 13 meczów i 50 dni materiału wideo pokazującego, jak wyglądamy w najlepszej formie. Wrócimy do fundamentów - dodał.
Brown używa określenia „rozrzucać piłkę” — wejść pod kosz i, gdy obrona się zacieśni, odegrać do strzelców. We wtorek mówił o potrzebie szybszego podejmowania decyzji, bo zbyt dużo było izolacji i przetrzymywania piłki, co pozwalało obronie się ustawić. Wymuszone rzuty nad Wembanyamą to zazwyczaj zły pomysł, więc możemy się spodziewać, że piłka będzie o wiele częściej krążyć, by znaleźć optymalną pozycję do rzutu.