Czy Spurs są w stanie wymusić Game 7?

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
YouTube

To może być najważniejszy mecz w sezonie zespołu prowadzonego przez trenera Mitcha Johnsona. Spurs wracają na własny parkiet, by odpowiedzieć na zwycięstwo Thunder w piątym meczu serii. Potrzebują znacznie agresywniejszego Victora Wembanyamy. 

Oklahoma City Thunder nie była perfekcyjna, ale pokazała dużą dyscyplinę taktyczną i intensywność — jak zespół, który już był w takiej sytuacji i wie, jak reagować. San Antonio Spurs wyglądali na zmęczonych i o krok wolniejszych. Po sześciu meczach serii, nie ma już miejsca na zaskakujące korekty. Nie ma bowiem za wielu tajemnic. Liczy się to, kto gra twardziej i kto lepiej realizuje plan meczowy. Jeśli Spurs nie zrobią tego w czwartek, ich sezon się zakończy.

Jeśli San Antonio ma odpowiedzieć w meczu nr 6, musi to zacząć się od Victor Wembanyama. Spurs mają bilans 30–4 w tym sezonie, gdy Wembanyama zdobywa co najmniej 12 punktów spod kosza. Gdy jego głównym obrońcą jest Isaiah Hartenstein (z dużym wsparciem), Wembanyama zdobywa średnio 10,5 punktu w pomalowanym w ostatnich czterech meczach. W meczu nr 5 zdobył tylko 8 punktów spod kosza, trafiając 4 z 9 rzutów.

W gruncie rzeczy nie chodzi tylko o grę w pomalowanym — chodzi o oddawanie rzutów w ogóle. Wembanyama oddał 25 rzutów w meczu nr jeden i 22 w meczu nr cztery, czyli w dwóch zwycięstwach Spurs. W trzech porażkach oddawał odpowiednio 16, 15 i 15 rzutów. Nie wszystko będzie zależało wyłącznie od niego. De'Aaron Fox gra z kontuzją kostki i zdobył zaledwie 9 punktów (4/15 z gry) — najgorszy wynik w karierze play-offowej — w meczu nr 5. Dylan Harper po urazie przywodziciela nie prezentuje już tej samej dynamiki w ataku i zdobył tylko 5 punktów (1/5 z gry).

Jedynym wyróżniającym się zawodnikiem był Castle, który zdobył 24 punkty (7/11 z gry) i miał sześć asyst. San Antonio musi jednak znaleźć dla niego wsparcie. Jedno jest pewne: Thunder w każdym meczu grają z dużą energią. Nawet w przegranym meczu nr cztery różnica wynikała bardziej z nieskuteczności niż z braku zaangażowania. Po stronie Spurs intensywność była znacznie mniej stabilna.

Można się spodziewać, że Spurs zagrają w meczu nr sześć z ogromną determinacją. W końcu wystąpią przed własną publicznością. Pytanie tylko, czy to wystarczy. Thunder już byli w takich sytuacjach i wiedzą, jak zamykać serie. 

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes