Polski skrzydłowy po raz pierwszy wybiegł na parkiet w koszulce nowego zespołu. Trener Mike Brown zapowiedział, że chce sprawdzić, na co może liczyć od naszego zawodnika, zanim Knicks rozpoczną ustalanie planu na fazę play-off.
Polak pojawił się na parkiecie pod koniec pierwszej kwarty i został entuzjastycznie przywitany przez publiczność w Madison Square Garden. W trzeciej odsłonie meczu pojawił się jeszcze na ostatnie siedem sekund, by zatrzymać lidera Detroit. Cunningham próbował wjechać pod kosz, lecz Sochan świetnie zareagował w obronie i zablokował jego próbę. Nie da się mimo wszystko ukryć, że Cade się Sochanowi zrewanżował i w jednej z akcji jeden na jeden popisał się efektownym dryblingiem, gubiąc obronę Sochana.
W czwartej kwarcie trener Mike Brown dał Polakowi więcej minut. Łącznie Sochan spędził na parkiecie 10 minut, notując przechwyt, asystę i blok, a także zdobywając dwa punkty po efektownym wsadzie — przejął piłkę przy wznowieniu gry przez Pistons spod własnego kosza. Po meczu szkoleniowiec Knicks pozytywnie ocenił jego występ, podkreślając fizyczną grę w defensywie przeciwko Cunninghamowi. Zwrócił też uwagę, że biorąc pod uwagę dłuższą przerwę od gry i krótki czas spędzony z zespołem, Sochan zaprezentował się naprawdę solidnie.
Cade Cunningham zdobył 42 punkty i rozdał 13 asyst, prowadząc Detroit Pistons do wygranej 126:111. Zespół z Detroit wygrał tym samym wszystkie trzy mecze z nowojorczykami w obecnym sezonie. Paul Reed dorzucił 18 punktów, a Tobias Harris zakończył spotkanie z dorobkiem 11 punktów i 10 zbiórek. Po stronie gospodarzy najskuteczniejszy był Jalen Brunson (30 punktów), natomiast Karl-Anthony Towns zapisał na swoim koncie 21 punktów i 11 zbiórek. Knicks mieli ogromne problemy z rzutami za trzy, trafiając zaledwie 23 procent prób (8 na 35).
Knicks rozpoczęli spotkanie od pięciu kolejnych punktów i prowadzili najwyżej 9:2, ale Pistons szybko odpowiedzieli serią 21:8 i od tego momentu kontrolowali przebieg meczu. Goście zakończyli drugą kwartę siedmioma punktami z rzędu, schodząc do przerwy z wyraźnym prowadzeniem 58:48.
Na początku trzeciej części gospodarze zmniejszyli straty do dwóch punktów po trafieniu Townsa (62:60). Wtedy jednak Duncan Robinson trafił dwie kolejne trójki, a Pistons znów odskoczyli — przed ostatnią kwartą prowadzili 90:79. Najwyższą przewagę Detroit osiągnęło na 7:50 przed końcem, gdy Daniss Jenkins dobił niecelny rzut i ustalił wynik na 104:85. Knicks nie byli już w stanie realnie zagrozić rywalom.