Pomimo tego, że rozegrał naprawdę dobry sezon, Charlotte Hornets zdecydowali się odesłać go do Minnesoty i rozpocząć zupełnie nowy projekt. Skąd taka decyzja sternika drużyny - Jeffa Petersona?
Charlotte Hornets wywołali spore poruszenie w środę, zgadzając się na transfer LaMelo Balla do Minnesota Timberwolves w zamian za Naz Reida oraz pakiet wyborów w drafcie. Pojawiały się plotki o możliwej wymianie Balla, a w klubie rzekomo narastały wątpliwości dotyczące jego stylu gry.
- Patrzysz na serie play-off, jak Oklahoma City Thunder – San Antonio Spurs czy Spurs – New York Knicks i wyobrażasz sobie, że to zawodnik, który jest najlepszy wtedy, gdy gra sprawia mu przyjemność. Ale co zrobi w piątym meczu serii play-off, kiedy Stephon Castle przez pięć spotkań z rzędu siedzi mu na plecach? Gdy co chwilę kryją go Jalen Williams, Cason Wallace i Alex Caruso, nieustannie go przepychając i fizycznie dominując przez całe 48 minut? Czy naprawdę jest gotowy na taki poziom rywalizacji? - pytał dziennikarz Zach Lowe.
Zdaniem Lowe'a tegoroczne play-offy pokazały, jak ogromne znaczenie ma fizyczność gry. Szczególnie w Konferencji Zachodniej drużyny takie jak Spurs i Thunder przez całe mecze wywierały ogromną presję w obronie. Choć Ball potrafi imponować, nigdy nie był zawodnikiem słynącym z odporności na kontakt. Od początku kariery zmaga się z licznymi kontuzjami, dlatego – według Lowe'a – obawy Hornets są uzasadnione, zwłaszcza jeśli klub chce już w przyszłym sezonie walczyć o awans do play-offów.
Niewykluczone, że w Charlotte doszli do wniosku, że Ball nie jest zawodnikiem, z którym są w stanie wygrywać najważniejsze mecze. Mimo swojej nierównej dyspozycji Ball był jednym z najlepszych zawodników Hornets w poprzednim sezonie. W 72 meczach notował średnio 20,1 punktu, 4,8 zbiórki i 7,1 asysty, trafiając 40,7% rzutów z gry oraz 36,8% za trzy punkty. Według danych StatMuse ofensywny rating Hornets z Ballem na parkiecie wynosił 120,1. Bez niego spadał do 115,4, co pokazuje wpływ LaMelo na ofensywę drużyny.
Nowy trzon drużyny, oparty na Brandonie Millerze i Konie Knueppelu, wygląda bardzo obiecująco, jednak Hornets będą musieli wzmocnić pozycję rozgrywającego, jeśli chcą pozostać konkurencyjni.