Tegoroczna praktyka tankowania stała się dla komisarza Adama Silvera nie do zniesienia. NBA, w trakcie ostatniego spotkania zarządu ligi, przedstawiła trzy propozycje dotyczące konkretnych zmian w obrębie loterii draftu.
Oczekuje się, że przedstawione koncepcje mogą jeszcze zostać nieco zmodyfikowane, a następnie będą przedmiotem głosowania w maju, które zdecyduje o ewentualnych zmianach wprowadzonych przez ligę przed sezonem 2026/27. Proponowane są trzy rozwiązania:
- Loteria draftu zostałaby rozszerzona z 14 do 18 drużyn – dołączono by zespoły z siódmych i ósmych miejsc w każdej konferencji.
- Szanse na pierwszy numer draftu dla 10 najsłabszych drużyn zostałyby wyrównane – każda z nich miałaby 8% szans na pierwszy wybór.
- Pozostałe 20% szans zostałoby rozdzielone malejąco pomiędzy osiem kolejnych drużyn; w tej grupie największe szanse miałby zespół z najgorszym bilansem (czyli 11. od końca w całej lidze).
- Wszystkie 18 wyborów byłoby losowanych w loterii.
- Loteria draftu zostałaby rozszerzona z 14 do 22 drużyn. Obejmowałaby zespoły, które nie awansowały do play-offów, oraz drużyny wyeliminowane w pierwszej rundzie.
- Szanse w loterii byłyby ustalane na podstawie bilansu z dwóch ostatnich sezonów. Przykładowo drużyna z 45 zwycięstwami w jednym sezonie i 25 w kolejnym byłaby traktowana jak zespół z bilansem 35 zwycięstw.
- W życie wszedłby minimalny próg zwycięstw. Jeśli wynosiłby np. 20 wygranych, drużyna z bilansem 15–67 byłaby dla celów loterii traktowana jak zespół z bilansem 20–62.
- Pierwsze cztery miejsca w drafcie byłyby losowane, tak jak w obecnym systemie.
- Loteria zostałaby rozszerzona z 14 do 18 drużyn, również z udziałem zespołów z siódmych i ósmych miejsc w konferencjach.
- Pięć najsłabszych drużyn miałoby identyczne szanse na pierwszy wybór, a od szóstej najgorszej drużyny w dół prawdopodobieństwo stopniowo by malało.
- Pierwszych pięć miejsc byłoby losowanych w loterii.
- Po ustaleniu pierwszej piątki odbyłaby się osobna loteria dla pozostałych 13 zespołów.
- Drużyna z grupy pięciu najsłabszych nie mogłaby spaść w drafcie niżej niż na 10. miejsce.
Niektóre elementy tych propozycji mogą jeszcze wymagać doprecyzowania. W propozycji nr 2 udział brałyby „10 najgorszych drużyn, które nie awansowały do turnieju play-in, osiem zespołów z play-in oraz cztery drużyny wyeliminowane w pierwszej rundzie play-offów”. Nie uwzględnia to jednak sytuacji, w której jedna lub więcej drużyn z play-in mogłaby przejść dalej niż pierwsza runda, eliminując np. jednego z dwóch najwyżej rozstawionych rywali.
NBA zamierza prowadzić otwarty dialog z przedstawicielami klubów, aby przed majowym głosowaniem ewentualnie zmodyfikować poszczególne propozycje.