Oklahoma City Thunder zakończyli sezon w bolesny sposób, przegrywając w siódmym meczu finałów Konferencji z San Antonio Spurs. Jednym z najczęściej komentowanych wątków po spotkaniu była postawa Cheta Holmgrena, który w decydującym starciu zawiódł.
Mimo słabego występu środkowego, Shai Gilgeous-Alexander jasno dał do zrozumienia, że jego znaczenie dla zespołu pozostaje ogromne. Podczas niedzielnych rozmów kończących sezon lider Thunder nie unikał tematu Holmgrena. Wręcz przeciwnie. Podkreślił, że Oklahoma City nie byłaby w miejscu, w którym znajduje się obecnie, gdyby nie obecność 24-letniego podkoszowego.
- Potrzebujemy Cheta. Potrzebujemy Cheta Holmgrena. Zanim Chet tu trafił, nie byliśmy tym zespołem, którym jesteśmy dzisiaj. Nie mieliśmy takich sukcesów. Kiedy on jest najlepszą wersją siebie, my również jesteśmy najlepszą wersją siebie. To żadna tajemnica - stwierdził MVP sezonu zasadniczego.
Holmgren w siódmym meczu przeciwko Spurs oddał tylko dwa rzuty z gry. Na parkiecie spędził prawie 33 minuty, ale zakończył spotkanie z dorobkiem czterech punktów i czterech zbiórek. Był to wyjątkowo trudny występ, szczególnie biorąc pod uwagę wagę meczu oraz wcześniejszą rolę zawodnika w play-offach.
Cała seria przeciwko San Antonio nie ułożyła się po myśli środkowego Thunder. Holmgren notował w niej średnio 10,7 punktu na mecz, czyli wyraźnie mniej niż w poprzednich ośmiu spotkaniach fazy posezonowej, w których zdobywał średnio 18,6 punktu.
Dla Holmgrena był to także występ nietypowy statystycznie. Przed sobotnim meczem nigdy wcześniej w 47 spotkaniach play-off nie oddał mniej niż sześciu rzutów z gry. Tylko raz w karierze zdarzyło mu się zakończyć mecz z dwoma lub mniej próbami rzutowymi - 27 marca 2024 roku przeciwko Houston Rockets, gdy jako debiutant szybko wypadł z gry z powodu fauli.
- Każda minuta, odkąd Chet Holmgren jest w tym zespole, to czas, w którym byliśmy numerem jeden w Konferencji Zachodniej - stwierdził Mark Daigneault, trener OKC.