Irving nietykalny, ale Davis… to inna historia

skroluj w dół
Źródło zdjęcia:
AP Photo

Dallas Mavericks cały czas zastanawiają się, jak powinna wyglądać przyszłość drużyny. Prognoza może bowiem ulec zmianie z uwagi na roszady w biurach menedżerskich klubu. Anthony Davis niczego nie może być pewny. W przeciwieństwie do Kyriego Irvinga. 

Rzekomo Kyrie Irving jest wyłączony z rozmów transferowych Mavericks. Zamiast tego klub koncentruje się na tym, co mógłby uzyskać w wymianie za Anthony’ego Davisa. Irving, który wciąż dochodzi do siebie po operacji ACL, ma stosunkowo korzystny kontrakt — 35,6 miliona dolarów za bieżący sezon, 39,5 gwarantowane w przyszłym oraz opcja zawodnika 42,4 za sezon 2027/28. To częściowo tłumaczy, dlaczego inne drużyny o niego pytają. 

- To, co mogę powiedzieć o Kyrie, to że Mavericks nie chcą go wymieniać… Wymiana AD jest realną możliwością — a nawet powiedziałbym, że prawdopodobieństwem — w tym sezonie. Transfer Kyriego nie jest na liście priorytetów Mavericks, a wręcz w ogóle nie jest czymś, czym klub jest w tej chwili zainteresowany - mówił w podcaście Tim MacMahon, dziennikarz ESPN.

W przypadku Davisa sytuacja wygląda inaczej. Każda poważniejsza rozmowa o jego wymianie musi się zacząć od tego, czy będzie notował duże liczby i pokaże, że wciąż gra na poziomie All-Star, a może nawet All-NBA. Problem Dallas polega na tym, że rynek na zawodnika o jego profilu jest bardzo ograniczony — Davis ma 32 lata, długą historię urazów i zarabia w tym sezonie 54,1 milionów dolarów, w kolejnym 58,5 milionów gwarantowane, a latem będzie oczekiwał przedłużenia kontraktu.

W plotkach o zainteresowaniu pojawiają się takie drużyny jak Chicago Bulls, Golden State Warriors, New York Knicks czy Phoenix Suns. Nawet jeśli któraś z nich widzi sens w sprowadzeniu AD, to skonstruowanie transferu graniczy z niemożliwym. Ogromna pensja Davisa i fakt, że Dallas balansuje na granicy drugiego progu podatkowego, sprawiają, że dopięcie wymiany sensownej finansowo i sportowo jest ekstremalnie trudne. Przykładowo, Warriors musieliby odesłać albo Jimmy’ego Butlera, albo pakiet oparty na Draymondzie Greenie i Jonathanie Kumingdze — a żaden z tych scenariuszy nie ma większego sensu dla obu stron.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

NBA
Otwórz stronę MVP na swoim
urządzeniu mobilnym i zapisz ją na pulpicie. Będziesz mieć dostęp do najnowszych artykułów w zasięgu ręki!
lifestyle
kadra
nba
biznes