Ja Morant nie wyobraża sobie gry dla innego zespołu, niż Memphis Grizzlies. Rozgrywający powtarza, że chciałby latem pozostać w drużynie, choć włodarze klubu wystawili go na listę transferową.
- Myślę, że odpowiedziałem już dawno temu na pytanie, gdzie chciałbym być. Mam na plecach wytatuowane logo Memphis Grizzlies i to powinno dokładnie powiedzieć, gdzie chcę grać - powtarza koszykarz.
Ostatnie lata dla Maranta nie są łatwe. W obecnej kampanii rozegrał tylko 20 meczów i notował w nich średnio 19,5 punktu, 8,1 asysty oraz 3,3 zbiórki. W poprzednim sezonie tych meczów było 50, a rok wcześniej jedynie 9. Zdrowie znacząco uniemożliwia mu na rozwinięcie pełni potencjału. Początkowo były to problemy pozaboiskowe, ale je udało się w końcu zażegnać.
Ja ma jeszcze dwuletni kontrakt z Grizzlies. W sezonie 2026/27 ma zarobić ponad 42 miliony dolarów, a w kolejnej kampanii niemal 45 milionów dolarów. Wymiana nie będzie więc prosta, bowiem Morant nie wygląda obecnie jak gracz, który zasługuje na tak potężny kontrakt.
Zmiana otoczenia mogłaby mu wyjść jednak na dobre. Z zespołem pożegnali się ważni koszykarze - niedawno odszedł Jaren Jackson jr, który miał być graczem, wokół którego będzie budowana drużyna. Grizzlies chcą rozpocząć przebudowę, a kontrakt Moranta jest im do tego zupełnie niepotrzebny.