Jeremy Sochan jest obecnie w bardzo trudnej sytuacji w New York Knicks. Nasz jedynak na parkietach NBA podpisał jednak umowę z chińską firmą Li-Ning. Umowy z tym producentem mają podpisane Jimmy Butler, D’Angelo Russell, Fred VanVleet, C.J. McCollum, a w przeszłości także Dwyane Wade.
Polak trafił do NBA z 9. numerem draftu w 2022 roku. Z marszu stał się bardzo ważną postacią w układance trenera Gregga Popovicha. Wszystko zepsuło się, gdy drużynę w pełni objął Mitch Johnson, który praktycznie wyłączył go z gry. Z zawodnika notującego ponad 10 punktów na mecz, zaczął zapisywać jedynie 4,1 „oczka”. Frustracja doprowadziła do tego, że kontrakt z Polakiem został rozwiązany i stał się wolnym agentem.
Kontrakt zaoferowali mu New York Knicks, którzy potrzebowali gracza, który gwarantuje obronę na pozycjach 1-4. O ile jego przygoda w Madison Square Garden rozpoczęła się całkiem dobrze i już od pierwszego występu jego fanem został Ben Stiller, to w kolejnych spotkaniach tak dobrze już nie było. Sochanowi zdecydowanie brakuje pewności siebie, a po otrzymaniu piłki nie patrzy na kosz, tylko szuka kolegów, którym może oddać piłkę. Na domiar złego jego rzut wygląda źle i biorąc pod uwagę walkę o czołowe lokaty na Wschodzie - ciężko będzie o minuty do końca sezonu.
Jak na razie w barwach New York Knicks Polak rozegrał 11 spotkań i w średnio 5,3 minuty zapisywał 1,4 punktu, 1,2 zbiórki, 0,5 asysty oraz 0,5 przechwytu. Trafiał 53,8% z gry, ale drogi do kosza nie odnalazł żaden z rzutów z obwodu. Statystyki wyglądają bardzo źle, a gra Jeremiego niewiele lepiej. Nie wydaje się jednak, żeby miał to być jego ostatni sezon na parkietach NBA. Polak już udowadniał swoją wartość, więc latem powinien dostać szansę także od innego klubu - chociaż na obóz przygotowawczy, na którym mógłby złapać pewność siebie. Szczególnie, że zainteresowanych jego usługami tej zimy było co najmniej 10 ekip.