Joe Mazzulla, trener Boston Celtics, został wybrany najlepszym szkoleniowcem sezonu NBA. We wtorek liga ogłosiła, że 37-letni trener otrzymał statuetkę dla najlepszego trenera w sezonie.
Mazzulla zdobył 62 ze 100 możliwych głosów za pierwsze miejsce. Tym samym został najmłodszym laureatem tej nagrody od 1975 roku, kiedy Phil Johnson, mając 33 lata, wygrał ją jako trener Kansas City-Omaha Kings.
Wyróżnienie dla Mazzulli jest szczególnie istotne, biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich Celtics rozegrali sezon. Jego zespół zakończył rozgrywki zasadnicze z bilansem 56–26 i zajął drugie miejsce w Konferencji Wschodniej, mimo że musiał radzić sobie z poważnymi osłabieniami. Jayson Tatum opuścił aż 66 spotkań, Al Horford i Luke Kornet odeszli latem jako wolni agenci, a Kristaps Porzingis poleciał do Atlanty Hawks.
Jeszcze w marcu Mazzulla dość ostro wypowiadał się o samej idei indywidualnej nagrody dla trenera. Stwierdził wtedy, że jej „nie potrzebuje” i nazwał ją „głupią nagrodą”. Podkreślał, że sukces drużyny jest przede wszystkim zasługą zawodników oraz całego sztabu szkoleniowego, a nie jednej osoby stojącej przy linii bocznej. Po otrzymaniu nagrody szkoleniowiec zaczął się wypowiadać w nieco innych słowach.
- Dziękuję Bogu za możliwość, którą mi dał, oraz mojej żonie i rodzinie. Dziękuję naszym zawodnikom, którzy rywalizują i dają z siebie wszystko każdego wieczoru. Jestem wdzięczny każdemu członkowi organizacji Celtics, którego poświęcenie każdego dnia wpływa na zwycięstwa. Ta nagroda należy do naszego sztabu, który jest z zawodnikami każdego dnia - czytamy w oświadczeniu.
Joe Mazzulla zostając najlepszym trenerem tego sezonu wyprzedził J.B. Bickerstaffa z Detroit Pistons oraz Mitcha Johnsona, prowadzącego San Antonio Spurs.