Los Angeles Lakers proszą LeBrona Jamesa, by ten zrezygnował ze znacznej części swojego wynagrodzenia i w ten sposób zwiększył możliwości klubu na budowanie zespołu gotowego do walki z czołówką Zachodniej Konferencji.
LeBron James i Los Angeles Lakers rozpoczęli rozmowy w sprawie nowego kontraktu i obie strony są zainteresowane osiągnięciem porozumienia. Kluby mogły zacząć negocjacje z własnymi wolnymi agentami zaraz po zakończeniu Finałów w sobotę. Według źródeł ESPN, James najprawdopodobniej zostanie w Lakers, podpisując kontrakt, który jednocześnie da klubowi większą elastyczność finansową na wzmocnienia.
- Ta kwota może zależeć od tego, co Lakers będą w stanie zrobić na rynku. Istnieje scenariusz, w którym nie dojdą do porozumienia i LeBron wejdzie w wolną agenturę 1 lipca, rozważając inne opcje. Nie chcę mówić, że to już przesądzone, ale intencja obu stron jest taka, by kontynuować współpracę - mówi Brian Windhorst z ESPN.
James dołączył do Lakers w 2018 roku, zdobył z nimi mistrzostwo w 2020 i dotarł do finałów Konferencji Zachodniej w 2023. Po sprowadzeniu Luka Doncic, klub wyraźnie zaczął budować skład wokół młodszej gwiazdy. Jeszcze niedawno wydawało się, że James może zmienić drużynę, ale obecnie bardziej prawdopodobne jest jego pozostanie w Los Angeles. James ma tego lata tzw. cap hold w wysokości 59,6 miliona dolarów, jednak według doniesień zarobi „znacznie mniej” w sezonie 2026/27, aby pomóc drużynie.
Zainteresowanie nim wykazują także Golden State Warriors, którzy są gotowi zaoferować pełny mid-level exception (ok. 15 milionów dolarów). Lakers muszą również podjąć decyzje kontraktowe wobec Austina Reavesa i Ruiego Hachimury. Rzekomo James jest skłonny zejść z pensji, jeśli klub zaangażuje go w budowaniu drużyny. Już w 2024 roku deklarował gotowość do obniżenia zarobków, gdy Lakers starali się o takich zawodników jak Klay Thompson czy Jonas Valanciunas.