Jak będzie wyglądała przyszłość LeBrona Jamesa w Los Angeles? Czy w ogóle taka będzie… To kwestie, którą czekają na swoje rozwiązanie. Obóz zawodnika rzekomo czeka na Lakers. To Klub ma wykonać pierwszy krok.
LeBron James stanie się niezastrzeżonym wolnym agentem wraz z rozpoczęciem wolnej agentury 1 lipca. Sam zawodnik przyznał, że nie spieszy się z decyzją dotyczącą swojej przyszłości — nie wiemy nawet czy w ogóle zagra w kolejnym sezonie. Coraz wyraźniej jednak widać, że jeśli zdecyduje się kontynuować karierę, to jego obóz nie będzie inicjował rozmów z zainteresowanymi klubami.
Dziennikarz ESPN, Brian Windhorst, powiedział w podcaście „The Hoop Collective”, że James poczeka, aż Los Angeles Lakers sami przedstawią mu plan na offseason. Może to oznaczać, że Lakers, którzy mogą mieć nawet 50 milionów dolarów wolnych środków — przygotują strategię zakładającą ponowne podpisanie Jamesa, ale za znacznie niższą kwotę niż 52,6 milionów dolarów, które zarobił w tym sezonie.
Aby zrobić miejsce w salary cap, Lakers musieliby zrzec się praw do Jamesa, którego cap hold wynosi 57,7 miliona dolarów. Jeśli zdecydują się na taki krok, mogą nie mieć możliwości czekać na jego decyzję do późniejszej fazy offseason. W efekcie klub mógłby najpierw zrezygnować z jego praw, by wykonać inne ruchy niezależne od jego wyboru. Nie wyklucza to jednak ponownego podpisania Jamesa później — przy użyciu wolnych środków lub tzw. Room Exception, ale wtedy Lakers nie mogliby skorzystać z jego praw Birda, które pozwalają przekroczyć limit wynagrodzeń.
Generalny menedżer Lakers, Rob Pelinka, podkreślił po sezonie, że klub bardzo chciałby zatrzymać Jamesa na kolejny rok. Wśród potencjalnych kierunków dla najlepszego strzelca w historii NBA wymienia się także Cleveland Cavaliers oraz Golden State Warriors.