LeBron James ma najwięcej punktów w historii NBA i mimo, że przez całą karierę gra na pozycjach niskiego, bądź silnego skrzydłowego, jest też drugim najlepszym asystentem w historii. Koszykarz nie ma problemu z tym, że nie jest już liderem zespołu.
- Tak naprawdę po każdym meczu, do końca sezonu nie wiem, czy zagram w meczach dzień po dniu. Mam 41 lat, najwięcej minut w historii NBA. Zapiszcie to sobie już teraz - śmiał się po ostatnim meczu LeBron.
Tej nocy James rozegrał 33 minuty i był naprawdę świetny. Pelicans nie mieli na niego żadnej odpowiedzi. Skrzydłowy zapisał 30 punktów, do czego dorzucił 8 zbiórek, 8 asyst oraz 2 przechwyty. Trafił 52,6% rzutów z gry, z czego trzy trafienia to trójki. Świetnie układała się jego współpraca z Luką Donciciem, który kapitalnie narzucał piłki nad kosz. To przełożyło się na 10 asyst na koncie Słoweńca.
- Dobrze znam LeBrona, wiem ile wkłada w tę grę. Ze względu na wiek, nie każdej nocy będzie miał swój dzień, ale ma w sobie wystarczająco dużo umiejętności, by dominować i wygrywać. Ja muszę po prostu znaleźć najlepszy sposób na wykorzystanie jego umiejętności - przyznał JJ Redick.
Co ciekawe, Lakers wygrali w tym sezonie wszystkie 13 meczów, w których był clutch time. To sytuacja, gdy na pięć minut przed końcem, któryś z zespołów ma maksymalnie pięć punktów przewagi. W najważniejszych momentach meczu Lakers nie zawodzą. LeBron przyznał, że nie ma problemu z tym, że nie jest już liderem zespołu i te obowiązki pełni Luka Doncic.
- Nie mam żadnego problemu z tym, że to Luka prowadzi nas do zwycięstw i jest główną postacią. To żaden kłopot. Na mnie i na reszcie kolegów spoczywa zadania, by się dopasować do niego - dodał.