Niemałe zamieszanie wywołała nowa współpraca LeBrona Jamesa. Zawodnik Philadelphii 76ers stał się jednym z ambasadorów Polymarket, czyli tzw. rynku predykcyjnego opartego na kryptowalutach.
LeBron James zarobi więcej na współpracy z Polymarket niż na grze dla Philadelphia 76ers. Platforma zajmująca się rynkami predykcyjnymi płaci Jamesowi 15 milionów dolarów rocznie w ramach niedawno ogłoszonej współpracy. Jak twierdzi jedno ze źródeł, James nie jest inwestorem Polymarket, lecz wyłącznie ambasadorem marki. Co jednak ciekawe - w ramach umowy James ma promować przede wszystkim futbol amerykański, a nie koszykówkę.
W reklamie wystąpiło również wielu innych sportowców i celebrytów, między innymi Spike Lee czy Alexandra Daddario. Według źródła część z nich otrzymała wynagrodzenie wyłącznie za udział w tej konkretnej reklamie, a nie za długoterminową współpracę. Platformy oferujące rynki predykcyjne intensywnie walczą obecnie o uwagę użytkowników i nowych klientów wraz z rozpoczęciem sezonu futbolowego.
W lipcu James podpisał z 76ers dwuletni kontrakt o wartości ośmiu milionów dolarów. Oczekuje się, że w sezonie 2026/27 zarobi od klubu nieco mniej niż cztery miliony dolarów, czyli mniej niż jedną trzecią kwoty, którą Polymarket płaci mu rocznie.
Branża rynków predykcyjnych wzbudza wiele kontrowersji i stała się przedmiotem licznych pozwów. Sprawy przeciwko tego typu platformom wszczynali między innymi prokuratorzy generalni stanów New Jersey i Nevada, przedstawiciele innych stanów oraz kilka plemion rdzennych Amerykanów. Powodem jest podobieństwo rynków predykcyjnych do tradycyjnych zakładów sportowych, które podlegają regulacjom poszczególnych stanów.
Polymarket jest wspierany finansowo między innymi przez spółkę będącą właścicielem New York Stock Exchange oraz 1789 Capital, firmę inwestycyjną należącą do Donalda Trumpa Jr’a. 1789 Capital niedawno zainwestowało w Polymarket kolejny miliard dolarów.