Jarred Vanderbilt po uderzeniu w tablicę doznał otwartego złamania palca, przez co nie dokończył spotkania z Oklahomą City Thunder. Okazuje się, że klubowemu lekarzowi udało się poskładać jego palca i niewykluczone, że wybiegnie na parkiet już w kolejnym meczu!
Skrzydłowy Lakers próbował zablokować piłkę od tyłu, ale uderzył palcem o tablicę. Holmgren dokończył akcję efektownym wsadem, powiększając prowadzenie Thunder. Sama sytuacja wyglądała bardzo nieprzyjemnie. Kilku zawodników siedzących na ławce Thunder natychmiast odwróciło wzrok, widząc stan palca Vanderbilta.
- Wyglądało to naprawdę makabrycznie, przynajmniej moim zdaniem. Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, na co patrzyłem. Wyglądało to bardzo źle. Modlę się za niego i wysyłam mu dużo wsparcia - powiedział Jared McCain.
Po akcji Vanderbilt pochylił się, trzymając się za dłoń, po czym opuścił parkiet. Trener Lakers JJ Redick przyznał, że od razu podszedł sprawdzić, co stało się z zawodnikiem.
- Poszedłem go sprawdzić, bo wyglądało to źle. Krzyczał z bólu. Wiedział, że coś sobie zrobił. Oczywiście jesteśmy rozczarowani, ale takie rzeczy się zdarzają. To był po prostu pechowy uraz - stwierdził Redick.
Mimo bardzo poważnie wyglądającej kontuzji, Vanderbilt jest w protokole kontuzji zapisany jako day-to-day i niewykluczone, że wybiegnie na parkiet już w następnym spotkaniu. Lakers przegrywają w serii 0-1.