Adam Silver przeforsował coś, na czym bardzo mu zależało. W przyszłym sezonie nie będzie już tankowania - przynajmniej do tego liga zmierza. Zmiany są znaczące i nie wszyscy w gruncie rzeczy widzą w nich… sens.
Wojna NBA z tankowaniem weszła na nowy poziom i wszystko wskazuje na to, że zmieni sposób budowania składów na lata. Zarząd NBA zatwierdził nowe przepisy anty-tankujące. Zakładają one m.in. rozszerzenie loterii draftu z 14 do 16 drużyn oraz dalsze wyrównanie szans na pierwszy wybór. Najważniejsza zmiana? Najgorsze trzy drużyny ligi będą teraz karane — dostaną mniejsze szanse na numer 1 niż zespoły z miejsc 4–10. To tzw. system „3-2-1”, w którym najsłabsze ekipy otrzymają mniej „piłeczek” w loterii.
Głosowanie przeszło stosunkiem 29–1. Jedynym klubem, który był przeciw, byli Memphis Grizzlies — głównie ze względu na własne interesy draftowe (m.in. pick Utah Jazz). Nowe zasady zawierają bowiem dodatkowe ograniczenia:
- nie można mieć pierwszego numeru w dwóch kolejnych latach
- nie można mieć picku w top 5 przez trzy lata z rzędu
W praktyce oznacza to, że niektóre przyszłe wybory — jak ten Jazz dla Memphis — tracą na wartości. Zmiany są określane jako „radykalna odpowiedź na radykalne zachowania”, ale mają też pozytywny cel: zmienić bodźce. Zamiast nagradzać najgorsze drużyny, liga premiuje te „średnio słabe” (miejsca 4–10 od końca). W sezonie 2025/26 w najlepszej pozycji byłyby np. Dallas Mavericks, Sacramento Kings czy Chicago Bulls.
Na tym jednak nie koniec. Komisarz Adam Silver otrzymał znacznie większe uprawnienia do karania drużyn:
- grzywny do 10 mln dolarów
- odbieranie picków w drafcie
- wymuszanie ich oddania
- zmiana pozycji w drafcie lub samych szans
Liga chce wysłać jasny sygnał: wygrywanie ma znaczenie. Przy rosnącej liczbie drużyn podejrzewanych o tankowanie (w tym takich, które już ukarano), interwencja była praktycznie nieunikniona. Efekt? Zespoły w przebudowie będą musiały działać bardziej strategicznie i długofalowo, zamiast „przegrywać dla picków”. Jeśli system zadziała, NBA może stać się bardziej konkurencyjna — i ograniczyć zjawisko, które przez lata psuło jakość rozgrywek.